Miesięczne archiwum: Grudzień 1984

„Bandersnatch” jest specjalnym odcinkiem serialu „Black Mirror”. Brytyjsko-amerykańska produkcja – w 2015 roku serial przeszedł z Channel 4 do Netfliksa – autorstwa Charliego Brookera (scenarzysta/producent) i Annabel Jones (producentka), stanowi bardzo ciekawą refleksję na temat czasów, w jakich żyjemy, opowiadaną z perspektywy kilku- lub kilkunastoletniej przyszłości. Pierwsze dwie serie uważam za wybitne, trudno otrząsnąć się z wrażenia wywołanego przez historie w rodzaju „National Anthem”, „Be Right Back” czy „Entire History of You” (np. ta ostatnia przedstawia świat, w którym dzięki wszczepianemu do mózgu chipowi, człowiek ma dostęp do swojej przeszłości – oglądanej z hiperrzeczywistą dokładnością, trochę jak podkręcona i znana nam skądinąd „oś czasu”. Ze względu na cechę charakteru głównego bohatera, to nowe doświadczenie ma katastrofalny wpływ na jego życie).

Netflix/Tokarczuk
Odnoszę wrażenie, że wraz z przejściem na platformę Netflix serial stracił nieco na swej drapieżności lub zbiegło się to po prostu z wypaleniem dotychczasowej formuły. Oczywiście wciąż są tu odcinki wybitne (np. „Shut Up and Dance” czy nagradzane „San Junipero” i „USS Callister” – doskonałe wywrócenie na nice gatunku space opera), ale zdarzają się też historie niepotrzebne (wtórny „Hated in the Nation”) czy wręcz ocierające się o autoparodię („Arkangel”, co ciekawe, reżyserowany przez Jodie Foster). W każdym razie algorytm serialu jest następujący: formuła „Strefy zmroku” (antologia, a nowa odsłona „Strefy…” już pierwszego kwietnia!) spotyka się tu z pogłębioną analizą społecznych konsekwencji korzystania z przedstawianych możliwych-wkrótce-technologii (w większości odcinków efekt wzmacnia realistyczna konwencja). Jak pogłębiona jest to analiza, świadczy np. fakt, że dziennikarz „Książek. Magazynu do czytania”, recenzując najnowszy tom Olgi Tokarczuk „Opowiadania bizarne”, stwierdził, że najlepsze z nich „z powodzeniem mogłyby się stać podstawą scenariusza serialu »Black Mirror«”.

To może jednak o Bandersnatch
Jako się rzekło, „Bandersnatch” jest specjalnym odcinkiem opisywanego serialu. To nie nowość dla „Black Mirror” (vide świąteczny „White Christmas” reklamowany hasłem „Black Mirror White Christmas”), ale nowością jest jego interaktywność, możliwa dzięki platformie streamingowej (warto dodać, że Steven Soderbergh eksperymentował z interaktywnym filmem za pomocą aplikacji w serialu „Mozaika” z Sharon Stone w roli głównej – można go wciąż zobaczyć na platformie HBO GO, ale w wersji linearnej). Decydujemy o losach nastoletniego londyńczyka, Stefana (znany z „Dunkierki” Fionn Whitehead). Akcja rozgrywa się w latach 80., co jest kolejnym nowym elementem w „Black Mirror”, który dotychczas tylko w jednym odcinku przywoływał – symulowaną! – przeszłość. Stefan pisze tytułową grę komputerową, będącą adaptacją paragrafowej (czyli również interaktywnej) powieści. Oglądamy więc interaktywną historię o interaktywnej historii. To już samo w sobie byłoby ciekawym metatekstowym zabiegiem (pierwszy raz zostajemy poproszeni o podjęcie decyzji w scenie, w której bohater informuje swojego ojca, iż powieść, którą trzyma w ręku jest interaktywna – niejako w ironicznym komentarzu do tego wybieramy, jakie płatki ma zjeść na śniadanie). Najciekawsze jest jednak to, że wraz z rozwojem fabuły Stefan nabiera przekonania, że ktoś nim steruje… Uwięzienie bohatera w sztucznej rzeczywistości – przyjmując jego punkt widzenia – stanowi zresztą powracający motyw serialu („White Bear”, „White Christmas”, „USS Calister”, „Hang the DJ”). Wydaje się to zresztą powracającym motywem u Charliego Brookera niczym pogrzebanie za życia u Edgara A. Poego. [EAP] W jednej ze ścieżek fabularnych właśnie jako widzowie „wpływający” na życie Stefana zostajemy wywołani do tablicy, tj. do ekranu.

[NETFLIX]               [CZYTAJ DALEJ]