Witajcie w Jawnych Snach!

Miło, że jesteście, dziękuję. Zapewne macie już za sobą lekturę pierwszych, ponoworocznych uwag, ale wciąż brak Wam pewności, czego po Jawnych Snach możecie się spodziewać. Oczekujecie jasnego credo, wiatru z gór, który rozproszy mgły przesłaniające horyzont.

Porzućcie próżną nadzieję. Niestety, nie potrafię Wam w tej kwestii pomóc. Zbyt wiele niewiadomych w równaniu.

Rzecz jasna mam jakieś wizje przyszłości tej krainy wyśnione na jawie, zgrzebną świadomość kursu. Łatwiej mi jednak przewidywać, czym Jawne Sny nie będą, niż czym będą. Poza tym jako duży już chłopiec wiem nie od dziś, że żaden plan bitwy nie przetrwa pierwszego kontaktu z nieprzyjacielem. Dlatego poniższych uwag nie traktujcie jako zobowiązujących deklaracji. To raczej luźne przypuszczenia.

Zacznę od powodów stworzenia tego świata. Geneza aktu kreacji Jawnych Snów jest po części, mam nadzieję, oczywista (choć tak naprawdę nurtuje mnie podejrzenie, że nie tyle stworzyłem Jawne Sny, ile je odkryłem, i bynajmniej nie moja o tym przesądziła wola). Pro forma tylko wspomnę, że:

– primo: chciałem ułatwić życie moim przyszłym biografom;

– secundo: motywowany czystą, nieuwarunkowaną miłością i współczuciem wobec wszelkiego żywego stworzenia, postanowiłem podzielić się oceanem niezgłębionej mej mądrości (bierzcie i pijcie z tego wszyscy).

Damy i dżentelmeni na dyskusje o rzeczach oczywistych czasu tracić jednak nie powinni. Przejdźmy do motywów drugorzędnych.

Przez parę lat prowadziłem na łamach tygodnika „Kultura” (magazyn „Dziennika”) dział o kulturze gier wideo i form pokrewnych. Nie miałem czasu ani potrzeby, aby pisać regularnie gdzie indziej. Późnym latem ubiegłego roku było już jasne, że stara „Kultura” się sypie, a mnie w ramach nowej formuły czekałoby co najwyżej redagowanie biogramów biznesmenów lub pejzaży turystycznych, na przykład relacji z muzeum szynki w Barcelonie. Jako że dziennikarstwo to dla mnie nie tylko praca, ale i styl życia, uznałem, że czas na nowe otwarcie. Za sprawą dobrej karmy nie musiałem, na szczęście, szukać rozpaczliwie jakiegoś wariantu B. Redakcja „Przekroju”, świadoma perypetii w „Kulturze”, przytomnie przejęła część autorów. Dostałem propozycję współredagowania działu naukowego „Cywilizacja od środka”, z której skorzystałem z dziką przyjemnością – nie mogłem trafić lepiej. Kto czytał w „Kulturze” moje felietony z cyklu „TechnoParty”, wie, dlaczego. Mało kto jednak zapewne pamięta, że dla mnie ta oferta oznaczała szansę powrotu na stare śmieci. Lata temu prowadziłem w „Przekroju” dział o grach wideo – hej, to były czasy, gdy zdarzało się zapełniać recenzjami całą rozkładówkę! Był to, notabene, pierwszy w polskich tygodnikach opinii dział na ten temat (pisanie o grach w prasie głównego nurtu rozpoczęła co prawda „Gazeta Wyborcza”, ale wtorkowy dodatek „Komputer” miał charakter profilowany).

Piszę w „Przekroju” między innymi o grach. Siłą rzeczy, mniej niż w „Kulturze” (to był w końcu fenomen), choć i tak pozycjonujemy to medium wyżej niż ktokolwiek w prasie mainstreamowej. Za namową Kota z Cheshire skoczyłem zatem bez spadochronu w otchłań króliczej nory, i tak oto objawiłem doczesnemu światu Jawne Sny.

Dokonało się.
[w uszach: „Also Sprach Zarathustra” Richarda Straussa]

Czym Jawne Sny nie będą? Spieszącym się, by zdążyć przed innymi agregatorem doniesień ze świata przemysłu gier wideo. Słupem ogłoszeniowym rodzimych wydawców. Tabloidem. Raczej nie będziemy wpadać w ekstazę z powodu zapowiedzi kolejnego DLC do „Wielkiego Przeboju IV”. Donosić regularnie o aktualnej promocji na Steamie. Gry same w sobie – sączycie coś? Lepiej odstawcie filiżankę – w ogóle nie będą tu traktowane jako temat najistotniejszy. Owszem, kochamy je – i nienawidzimy, to naturalne przy tak silnym afekcie – i oczywiście o nich tu będziemy dyskutować, ale przyjmując raczej niepowszechną optykę. Otóż bardziej od samych gier interesują nas relacje na liniach gra – odbiorca, gra – kultura, itd. To, co z nami robią. Co dla nas znaczą. Ku jakim przestrzeniom nas wiodą.

Interesują nas echa, rezonanse, didaskalia. Przyczyny i konsekwencje. Niezadane pytania.

[edit: Nie bierzcie tego zbyt serio, znowu gorączkuje i go poniosło, chyba nie połknął proszków. Proszę wybaczyć koledze. No jasne, że będą też zwykłe teksty o grach, bez napinki – dop. K.z.Ch.]

My, czyli kto? Ladies & Gentelmen! W mianowniku liczby mnogiej: Kot z Cheshire, Olaf Szewczyk oraz inne stworzenia duże i małe objawiające się zadziwionym gościom w krainie Jawnych Snów!
[w uszach: saksofon Coltrane’a w „A Love Supreme” – „Part II: Resolution”]

John Coltrane. Zdjęcie co prawda wykorzystane na okładce płyty Stellar Regions,
nie
A Love Supreme, ale to nieistotne. Ma w sobie tę samą Moc. Ab igne ignem

Jawne Sny zapewne będą trybuną różnych autorów – a na pewno do prac różnych autorów stawiać będą drogowskazy. Najciekawsze traktujące o grach miejsca w polskiej sieci sprawiają co prawda nierzadko wrażenie półmartwych – dobrze, że choć Tetelo, pani na blogu Femina Ludens, w miarę regularnie przejawia oznaki życia (tu przyjaźnie machamy łapką, ciepło pozdrawiając!) – ale pod tym akurat względem Jawne Sny mają ambicję nie równać do najlepszych. Obiecuję, że na kolejny tekst nie będziecie musieli czekać tygodniami (choć i na takie tempo, jak w te dni, również nie należy się nastawiać – „Przekrój” po świętach budzi się z letargu, żądając łez, potu i krwi). Obiecuję też, że kraina Jawnych Snów będzie otwarta dla wszystkich co najmniej przez pół roku, licząc od startu – czyli od pierwszego stycznia. Co nastąpi później – zobaczymy, obecnie obowiązuje strategia małych kroków; to taka praktyczna podpórka mentalna. Wiem na pewno, że nie będę grał w grę o sumie zerowej, w której ktoś wychodzi na plus, a u mnie bilans jest ujemny: zainwestowany czas, energia, nerwy nie znajdują pokrycia w spodziewanych korzyściach. Będę tu szukał obcych mi dotąd języków. Uczył się – eksperymentując – nowych form. Próbował zaznać nieznanych jeszcze satysfakcji. To mój główny spodziewany obszar rekompensaty.

Last but not least, jako zawodowiec słowa czuję odruchowy sprzeciw na myśl o pisaniu regularnie pro publico bono. Spokojnie, nie wprowadzę opłat! :). Stworzę li tylko skarbonkę dla dobrowolnych darczyńców – nie teraz, później, gdy Jawne Sny staną się pełniejszym, podlegającym ocenie zbiorem. Powiedzmy, że w ten sposób kontestuję, jak Don Kichot, to i owo (a przy okazji stawiam kolejną mentalną podpórkę, pozwalającą przemóc się i coś popełnić na stronę). Liczę na tych, którzy przepojeni wdzięcznością za słowa, co żywot ich odmieniły, zapragną zaznać ulgi wymiernego rewanżu – jakże mógłbym im odmówić owego elementarnego prawa każdej ludzkiej istoty? Kim ja jestem, by tak ranić owych nieszczęśników brutalnym ignorowaniem ich żarliwych życzeń?… Liczę też na romantycznych szaleńców, którzy pod koniec butelki bordeaux z iście słowiańskim gestem zechcą wesprzeć ulubionego autora/autorów (uwaga: reklamacje po otrzeźwieniu nie będą rozpatrywane). Przede wszystkim jednak stawiam na obscenicznie bogatych sponsorów, stęskniony za powrotem zacnej instytucji mecenatu jako fundamentu rozwoju wszelkich sztuk i nauk – niech na powrót rozkwitnie ta piękna tradycja! Bo, kto wie, może Kulczyk Jan rżnie nocami w „Counter-Strike’a” pod nickiem, powiedzmy, Pwned111!!! albo tankuje z gildią w instancjach „World of Warcraft”? Dlaczego nie? Gry, jak przecież wiemy, są rozrywką przede wszystkim dla dorosłych. Janie – nie krępuj się! W razie czego wiedz, że mogę Ci zagwarantować anonimowość, Twój bizantyjski gest nie wzbudzi niczyjej zawiści.

Czy już Was uspokoiłem, wyliczając, na czyją szczodrość liczę? Najpewniej, kochani, nie podpadacie przecież pod żadną z tych kategorii!

Uff, prezentację mamy za sobą. To jednak nie koniec gry wstępnej. Najważniejsze, co każdy, kto przekroczył bramę Jawnych Snów powinien wiedzieć, powiedziane zostanie w kolejnym edykcie. A traktować on będzie o szczególnych zasadach lokalnego savoir-vivre’u, mających na celu czułą ochronę zarówno gości, jak i tubylców.

Zaraz spróbuję go spisać.

13 odpowiedzi do “Witajcie w Jawnych Snach!

  1. Rafał Belke

    Oj, tak, to były czasy, nie dość że cała rozkładówka o grach w Przekroju, to jeszcze regularnie co cztery tygodnie. I nawet znajomi dawali znać, że czytają. A potem zgasła nadzieja…

    Odpowiedz
  2. Olaf Szewczyk Autor tekstu

    Niech zagrają fanfary! Niech nadobne dziewczęta sypią kwieciem, a pacholęta rozpylają różaną wodę, piżmo i paczuli!

    PIERWSZY, HISTORYCZNY KOMENTARZ pod tekstem w Jawnych Snach! :)

    Masz rację, Rafale. Zwłaszcza w tamtej epoce – to było coś. Zresztą zdarzało się, że interwał wynosił trzy, a z rzadka nawet i dwa tygodnie (jak dziś – tyle że dziś na teksty o grach mniej dostajemy miejsca).
    Rafał przez skromność nie wspomniał, ale mnie nie wypada przemilczeć, że też recenzował gry w „Przekroju”. Minęliśmy się wtedy, by spotkać po latach już na stronach „Kultury” :).
    Dziś możecie poczytać teksty Rafała Belke w miesięczniku „Play”.

    Odpowiedz
  3. tetelo

    Miałam wątpliwości, czy nie lepiej milczeć z godnością niż przejawiać takie oznaki życia jak ja ostatnio, ale najwyraźniej nawet błahe wpisy mogą się czasem okazać inspirujące.
    Moje koty przesyłają uśmiechy Twojemu. Psu również ;-)

    Odpowiedz
    1. Olaf Szewczyk Autor tekstu

      @tetelo

      „Moje koty przesyłają uśmiechy Twojemu.”
      Obawiam się, że w naszym przypadku – Kota i moim – relacja przynależności ma odwrotny wektor.

      „Psu również ;-)”
      Mój wewnętrzny pies mówi na to radośnie: „hau!” :)

      Odpowiedz
  4. Olaf Szewczyk Autor tekstu

    @Barnaba „b-side” Siegel

    Dziękuję za dobre słowo :)
    Postaram się trzymać jako takie tempo. A właściwie: postaramy się, bo przecież nie jestem tu sam. Cieszę się, że będziesz wpadał – zatem do zobaczenia! :)

    Odpowiedz
  5. Olaf Szewczyk Autor tekstu

    @FettNaKamieniu

    Nie tak późno wcale, nadajemy dopiero od bieżącego miesiąca. Inna rzecz, że w ciągu tych czterech tygodni więcej się tu działo niż na wielu stronach dzieje się w ciągu roku :).
    Dziękujemy za życzenia i serdecznie witamy, z nadzieją na częste wizyty. I kolejne komentarze :).

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *