Wyzerowani (3)

Rozumiem ludzi teatru, gdy mówią, że mogliby wystawiać tylko sztuki Czechowa – bo jest w nich wszystko; cała prawda o ludzkiej naturze, wszelkie odcienie naszej egzystencji. Rozumiem, gdy tak samo bibliofile postrzegają Tołstoja czy Dostojewskiego – scena, w której książę Myszkin tłucze wazę, wstrząsnęła mną jako nastolatkiem i dotąd trzyma w swych kleszczach, odsłaniając nowe znaczenia, przystawiając coraz to nowe lustra do scen, w których zmuszony jestem grać coraz to nowe role. Ludzie kultury są siłą rzeczy głęboko zakorzenieni w przeszłości. To z tradycji piją soki. To usankcjonowane upływem czasu, który się ich nie ima, uniwersalne w swym przesłaniu arcydzieła są dla nich punktami odniesienia i zarazem punktami odbicia. Ale też może z tego powodu trudniej im dostrzec to, co nie za nami, a przed nami.

Nie żyjemy w epoce Tołstoja, gdy było jasne i niepodważalne, że natura ludzka się nigdy nie zmienia. Wietrzeją dawne aksjomaty, bo zmienia się i świat wokół nas, i siła, z jaką nas kształtuje. Przyspieszający rozwój technologiczny robi decydującą różnicę. Kontakt z nowymi mediami w błyskawicznym tempie i na masową skalę moduluje sposób, w jaki funkcjonują nasze umysły, a nawet więcej – na nowo rzeźbi anatomię naszych mózgów. To jest fakt, potwierdzają te procesy badania kliniczne, o czym pisze między innymi głośny w świecie analityk owej epoki przemian Nicholas Carr w książce „The Shallows: What the Internet Is Doing to our Brains”.

To są siły, o których się Tołstojowi nie śniło – bo nie mogło, dzisiejszy świat był poza horyzontem jego wyobraźni. A ewolucja cywilizacji jest coraz szybsza i wciąż przyspiesza. Próba literackiej analizy doczesności, aby miała sens i pozwalała nam przemyśleć decyzję, zanim zmuszeni będziemy ją podjąć, musi uwzględniać możliwe warianty zdarzeń. Musi ekstrapolować, próbować przewidzieć, co wyrośnie z dzisiejszych nasion.

Dukaj właśnie to robi, biorąc na warsztat transhumanizm. Właśnie dlatego „Linia oporu” jest głosem tak ważnym. Jej wartość wyrasta ponad melodię i rytm języka, notabene wysokiej próby. Ważniejsze są zadawane pytania.

O tym, że taka właśnie, ponadliteracka, była intencja Autora, upewnia mnie hermetyczny charakter tej opowieści. Bardzo łatwo odbić się od niej jak piłeczka pingpongowa od betonowej ściany. Trzeba bowiem znać i rozumieć idee, do których Dukaj się odwołuje, sygnalizując je ledwie, ale nie tłumacząc. Trzeba znać języki, którymi mówi – a nie znajdziemy tuż obok słowniczka. Trzeba, krótko mówiąc, dysponować choćby elementarną wiedzą z różnych, bardzo od siebie niekiedy odległych dziedzin: jak choćby myśl Ludwiga Wittgensteina i gry komputerowe (uff, wreszcie do tego dobrnąłem!), a jednak składających się na nieprzypadkowy zbiór, o czym jeszcze będzie tu mowa.

Raymond Kurzweil wierzy, że dzięki postępowi, który przyniesie Osobliwość, żyć będzie wiecznie. Chciałoby się podzielać ten optymizm, ale lęki Billa Joya wydają się mieć, niestety, większe szanse na spełnienie

Dukaj wysoko zawiesza poprzeczkę, testuje odbiorców na różnych etapach lektury rozmaitymi filtrami. I nie ma zmiłuj. Pada hasło: „Osobliwość” – orientuj się! Nie wiesz, że chodzi o Technologiczną Osobliwość (Technological Singularity)? Nie znasz hurraoptymistycznych wizji przyszłości człowieka roztaczanych przez Raymonda Kurzweila? Którego – dodajmy – literalnie ŻADNA książka nie ukazała się w języku polskim (znamy myśl Kurzweila jedynie z nielicznych pism rozproszonych). Nie poznałeś opozycyjnych wobec tych baśni lęków Billa Joya? Nie czytałeś jego legendarnego już, kluczowego dla całej dzisiejszej debaty o Osobliwości i przyszłości człowieka, artykułu: „Why the future doesn’t need us”? (tak, również nigdy nie przetłumaczonego na polski). No to być może nie wyłapiesz wszystkich odcieni „Linii oporu”.

Mnie się to podoba. Dukaj miał ambicję powiedzieć jak najwięcej, możliwie jak najgłębiej przebić się w kierunku sedna – i nie szedł na żadne kompromisy, czy to upraszczając język, czy to redukując zbiór odniesień. Tak powinno być.

Na szczęście to nie jest sytuacja zerojedynkowa. To, że tak powiem, kwestia nasycenia. Nie musimy w stu procentach nadążać za erudycją Dukaja, by wejść z nim w intelektualny dialog. Identyfikując więcej tropów, lepiej pojmując ich znaczenie, zrozumiemy więcej, więcej z tej lektury wyniesiemy. Jeśli jednak umknie nam to i owo, tragedii nie będzie. Trzeba jednak, no cóż, dobrnąć ze swym pojmowaniem do jakiejś strefy granicznej, poniżej której „Linia oporu” faktycznie może się wydać li tylko jakąś pustą inżynieryjną konstrukcją, zdolną cieszyć czytelnika co najwyżej na poziomie zgrabnie uszytego zdania.

Wracamy do gier. Mnóstwo jest tu terminów ze świata gier komputerowych, konkretnie: RPG. A jeszcze ściślej: MMORPG.

„Siedzi pod fontanną, szum wody przynosi ukojenie, +20% Comfort Buff”.

„Nowa ścieżka dialogowa. (Public chat)”.

„Łyka dwie [pigułki], popija wodą z fontanny, 24h Blessing”.

„Siedzi na dachu i pije do muzyki nocnego miasta, All Resist – 15%”.

Minas Tirith. Kadr z wiadomego filmu

Mnóstwo jest takich tropów. Powyższe przykłady pochodzą z zaledwie pięciu sąsiednich stron. A przecież kultura gier jest tylko jednym z wielu – choć istotnym – punktów odniesienia. Żeby jednak zrozumieć w pełni jeden sygnał, trzeba pojmować i drugi. Myślę, że z frazą: „Gadają o cenach nieruchomości w Minas Tirith” nie będziecie mieć problemu, rozpoznając i „Minas Tirith” – choć nie z gier, lecz z literatury to trop – i kontekst MMORPG wyraźnie zaznaczony powyższymi cytatami. I już łatwiej zrozumieć świat, w którym byli bywalcy gier sieciowych klasy massive, często budowanych na posttolkienowskich schematach, przechodzą na wyższe piętro – tworzą i zaludniają pełnoprawne wirtualne królestwa „ducha”.

A teraz pomyślcie, jak odczyta „Linię oporu” ktoś, kto nie mówi tymi językami.
Wróćmy do tezy, od której wyszedłem: tej o, że z lenistwa siebie zacytuję (przepraszam, już prawie nie widzę na oczy), pozycjonowaniu gier jako fundamentalnej składowej współczesnej kultury.

Nie sposób uczynić tego bardziej radykalnie, jak przypisując pojęciom z kultury gier status elementarnych cegiełek języka, którym konstruuje się świat. U Dukaja są niczym atomy Demokryta. To rzecz podstawowa. Jak, powiedzmy, kawa, którą piją protagoniści niezliczonych powieści. No przecież nikt już nie tłumaczy czytelnikowi, że to napar z prażonych i mielonych ziaren. Domyślnie się przyjmuje, że czytelnik to wie.

To samo Dukaj zrobił z grami. Wyciągnął je z niszy, uwolnił od podejrzanego odium, wprowadził do głównego obiegu pojęć podstawowych. Usankcjonował je w sposób najdobitniejszy z możliwych. Nic podobnego w polskiej kulturze dotąd nie miało miejsca. Nic tej rangi.

(u góry Christina Aguilera na obwolucie płyty „Bionic” jako cyborg – jeden z możliwych wariantów rozwoju postczłowieka)

3 odpowiedzi do “Wyzerowani (3)

  1. jar3k

    No właśnie… Dlaczego nie ma żadnej książki Kurzweila po polsku? Nie mówicie mi tylko, że wydawnictwa boją się go „ruszać”, za sprawą kontrowersyjnych tematów związanych z transhumanizmem (dla kogo kontrowersyjnych?). Osobliwość i związane z tym idee to przecież nie wszystko. Kurzweil to także naukowiec i wynalazca.
    Śmieszne…

    Ja znam Raya Kurzweila głównie dzięki artykułowi pt. „Osobliwość” (z książki „Nowy Renesans”). Dochodzi do tego oczywiście internet oraz… film dokumentalny, w którym Kurzweil… „stara się oszukać śmierć”, a przynajmniej w znacznym stopniu ją od siebie oddalić.
    Częste wizyty u lekarzy, specjalna dieta, duże ilości suplementów. Raymond ma 63 lata, a jego wiek biologiczny ocenia się na około 38-40 lat… i jak tu nie być skrajnym optymistą? :)

    Odpowiedz
  2. elanmart

    OK, Linia Oporu jest świetna niemalże do samego końca. Potem natomiast, na finale, jest już tak genialna, że wymyka się mojemu pojmowaniu.

    Bo co w zasadzie dzieje się na jej ostatnich stronach? Jak „zamiana znaków realu i fikcji” pomaga pokonać nolensum? Czym różnić się będzie życie w wyzwolonych Państwach Ducha od tego, które już i tak prowadzono – w szlajach, w plajach? Czemu tam ludziom BĘDZIE SIĘ CHCIEĆ żyć?

    Ma Redaktor jakieś zdanie na ten temat ;)?

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *