Zdarzyło się jutro: „Wiedźmin 2” w „Przekroju”, czyli tego jeszcze nie grali

Nigdy jeszcze w historii polskiej prasy głównego nurtu żadna gra nie doczekała się podobnej celebracji. Ale też nigdy nie było tak dobrej okazji. Serdecznie i nie bez dumy zapraszam Was do lektury jutrzejszego „Przekroju”. „Wiedźmin 2” zgarnął w nim wszystko, co tylko było możliwe. Pozwolę sobie najpierw z grubsza podliczyć atuty, a potem dorzucę parę smakowitych szczegółów:

  • Geralt tematem okładki – ilustracja z bardzo konkretnym przekazem i z nie mniej mocnym hasłem. Sami zresztą zobaczcie, wrzucam ją poniżej;
  • „Wiedźmin 2” głównym tematem numeru. Panoramiczny artykuł o grze, jej twórcach, znaczeniu tego precedensowego wydarzenia, przyjęciu przez świat, trochę o pozycji gier we współczesnej kulturze etc. Dwie rozkładówki z tekstem na bite kilkanaście tysięcy znaków;
  • wstępniak odredakcyjny o fenomenie „Wiedźmina 2”;
  • promowane pod głównym tekstem multimedia na stronie internetowej „Przekroju”: wywiad ze znanym Wam m.in. z Jawnych Snów medioznawcą Mirkiem Filiciakiem – rzecz jasna o fenomenie wiadomego tytułu.


Przy okazji premiery pierwszego „Wiedźmina” rekordowe wówczas cztery strony poświęciła tej grze „Kultura”. W „Przekroju”, jak sami widzicie, udało się poprzeczkę zawiesić jeszcze wyżej. Mamy nadzieję, że postawienie przez nas tak mocnego akcentu da co niektórym do myślenia. I w dalszej perspektywie zaowocuje choć drobną zmianą w postrzeganiu gier. Zarówno przez media, jak i ich odbiorców.

W głównym artykule znajdziecie, wierzę, parę smacznych kąsków. I to nawet jeśli odnosicie wrażenie, że o „Wiedźminie 2: Zabójcach królów” słyszeliście już wszystko, co można było usłyszeć. Jest trochę fajnych cytatów, na przykład bardzo mocne słowa Marcina Iwińskiego o pewnej coraz powszechniejszej wśród wydawców gier praktyce. Są informacje o dalszych planach studia CD Projekt RED – i te „plany” proszę czytać dosłownie jako liczbę mnogą. Pada też pewien, myślę, bardzo ekscytujący anons – a „Przekrój” powtórzy go jako pierwszy – po którym miłośnicy gier o wiedźminie Geralcie mogą poczuć potrzebę, by otworzyć szampana. Mnie w każdym razie ta informacja bardzo ucieszyła. I nie, nie mam na myśli ani „Wiedźmina 2” na konsole – bo chyba nikt już nie wątpi, że powstanie – ani deklaracji o darmowych dodatkach, bo te już padły nie tylko w rozmowach Marcina Iwińskiego i Michała Kicińskiego z „Przekrojem”. Wszystko się wyjaśni już jutro! :)

Na koniec dla tych z Was, którzy jeszcze nie widzieli – i nie słyszeli (Nokturn f-moll op. 55 nr 1 Chopina) – najpiękniejszy zwiastun „Wiedźmina 2” (po uruchomieniu kliknijcie na ikonę w prawym dolnym rogu, by powiększyć obraz na cały ekran):

6 odpowiedzi do “Zdarzyło się jutro: „Wiedźmin 2” w „Przekroju”, czyli tego jeszcze nie grali

  1. czytak

    Brzydszej okładki chyba nie dało się zrobić:P Za to cieszy fakt, że gry w końcu zostały dostrzeżone przez prasę.

    Odpowiedz
  2. SumioMondo

    Kupiłem, przeczytałem i posmutniałem, że te cztery strony artykułu wiedźmińskiego dały mi więcej radości niż cały numer kupionego dla piątego Residenta CDA (nie kupowałem pisma od kilku dobrych lat i jego poziom zawiódł mnie okrutnie).

    Dobra robota. Miło było mi w końcu przeczytać na papierze polskiego czasopisma coś kompetentnie napisanego na temat gier wideo.

    Odpowiedz
    1. Olaf Szewczyk Autor tekstu

      @SumioMondo

      Dziękuję! :). Tym milej to słyszeć, że sporo wysiłku kosztowało mnie przygotowanie – a wcześniej przeforsowanie – tego materiału. Gdyby okazał się nieciekawy, pewnie by wiele nie pomógł Czerwonym. A zasługują na wszelkie możliwe wsparcie, bo naprawdę bardzo już rzadko zdarzają się gry robione z takim sercem.

      Co się tyczy „CD Action”, mam ten numer, ale jeszcze nie znalazłem czasu na lekturę. Kupuję to pismo w miarę regularnie, i to dla tekstów, nie gier. Jest tam paru autorów, których lubię, na przykład Gem. Może warto dać im jeszcze szansę, nawet jeśli ten numer wydał Ci się słaby?

      A próbowałeś „Neo” po remoncie? Kiedyś byłem czytelnikiem z doskoku, ale od pewnego już czasu kupuję ich miesiąc w miesiąc. Głównie dla felietonów – zdarzają się znakomite – i generalnie publicystyki, ale też za postawę. Zamiast, jak to bywa, dawać olbrzymie ilustracje, a obok listek figowy w postaci paru słów na krzyż, zalewają ambitnie szpalty długimi tekstami drukowanymi małą czcionką, by upchnąć jak najwięcej treści. Zawsze coś się znajdzie dla siebie.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *