Skanujemy: Jawne Sny w „NEO Plus”! I nie tylko!

To mogło skończyć się tragedią. Nie wiedziałem nawet, czy Marcin przeżył. Dosłownie z sekundy na sekundę sielski spokój cichej kawiarenki na uboczu zastąpił dziki skowyt szarżujących na nas kelnerek, wagarujących nad cappuccino licealistek, wędrownych sprzedawczyń róż, adwokatek z pobliskiej kancelarii prawnej wcinających pokątnie kremówki (Jak?! One?! To?! Spalają?!).

Salwowaliśmy się bezładną, paniczną ucieczką, każdy w swoją stronę – sądziłem, że oddalając się od Marcina, odciągam od niego galopujące zastępy harpii, zwiększając szanse kolegi na przeżycie. Tylko tyle mogłem dla niego zrobić.

Czułem się winny. Przeze mnie życie legendarnego Gulasha – ojca, głowy rodziny i magazynu „NEO Plus” – wisiało teraz na włosku. To był najbardziej dramatyczny wywiad, jakiego udzieliłem w ciągu całej mojej kariery. Odruchowo ścisnąłem w garści kajet, w którym Marcin robił notatki podczas naszej rozmowy, i który podsunął mi na koniec, przekazując prośbę koleżanki o autograf.

To stało się właśnie wtedy, gdy pochyliłem głowę nad kartką, by napisać dedykację swej nieznanej fance. Odpadły mi sztuczne wąsy. Zostałem rozpoznany! Górę wziął instynkt, moje czytelniczki straciły nad sobą kontrolę – czyż mogę je za to winić?…

Marcin pobiegł w stronę zaplecza, ja rzuciłem się na szybę wystawową. Gdy wraz ze szkłem wypadłem na ulicę, jakimś cudem tuż obok stanęła wolna taksówka. Znów uciekłem, znów oszukałem los. Nie wiedziałem jednak, co z mym nieszczęsnym towarzyszem. Żyw li on? Poranion? Wymolestowan niecnie może przez oszalałe z dzikiej żądzy groupies?

Dziś na stronie NeoGo.pl znalazłem zapowiedź czerwcowego numeru. Co za ulga! Marcinie, Ty żyjesz! Krwi Twej niewinnej na sumieniu nie mam! Mój rozmówca uciekł był na szczęście z dyktafonem, wywiad mógł zatem trafić na łamy. Zeszyt został u mnie, na mnie zatem spoczywa moralny i zawodowy obowiązek publikacji Marcinowych notatek. A zatem: czytajcie!

Olaf przybywa na spotkanie incognito, z trudem go rozpoznaję – ma wprawę w takich przebierankach. Lata survivalu w dżungli wielkiego miasta, gdzie każdy może go zdemaskować i rozszarpać na fetysze lub relikwie, zahartowały tego dzielnego człowieka. Z godnością niesie krzyż popularności.

Najsłynniejszy krytyk gier wideo w prasie głównego nurtu umówił się ze mną w lokalu, w którym nigdy wcześniej nie był (to minimalizuje ryzyko dekonspiracji). Pod zielonym tyrolskim kapelusikiem z cietrzewim piórkiem błyszczą grube szkła binokli w drucianej oprawie à la stary subiekt. Przyklejony sumiasty wąs maskuje szlachetne oblicze, a luźna tweedowa marynarka w jodełkę – słynne szerokie bary, jakże często doprowadzające fanki do spazmów i omdleń.

Olaf mówił mi wcześniej, jak bardzo obawia się takich sytuacji. Motywowany współczuciem i irracjonalnym poczuciem winy, dzielnie cuci wtedy nieprzytomne dziewczęta metodą usta-usta, co przecież jest wielce wyczerpujące. „I niehigieniczne” – dodaje mój rozmówca tonem tak lekkim, jakby ów czynnik ryzyka nic dlań nie znaczył. Powstrzymuje się od skarg na swój los, do których przecież ma wszelkie prawo! Twardy człowiek, wielkiego hartu ducha.

Zaproponowane do druku w ramach kamuflażu zdjęcie z czasów, gdy byłem piękny, młody, błyskotliwy, czarujący i naiwny. Dziś, niestety, jestem jedynie piękny, błyskotliwy, czarujący i naiwny. Cóż, czas płynie, znośmy to z godnością

Z górą kontrastują wąskie miodowe spodnie z lampasami. Szeroki, szamerowany szmaragdową nicią sarmacki pas zdobi dyndający nad lewym udem gustowny złoty kutasik. Dłonie w białych jedwabnych rękawiczkach spoczywają godnie na mosiężnej gałce o kształcie lwiej głowy, wieńczącej elegancką hebanową laskę ze słynnej manufaktury XIX-wiecznego Londynu Liebert & Son.

Siadamy przy stoliku w ciemnym kącie kawiarenki, kamuflaż działa – Olaf pozostał nierozpoznany. Możemy rozpocząć rozmowę.

O czym rozmawialiśmy, przeczytacie w najbliższym „NEO Plus” – od jutra w sprzedaży. Dość rzec, że rozmowa była bardzo emocjonująca. Z lekkim zażenowaniem przyznaję, iż trochę mnie poniosło i powiedziałem brzydkie słowo na „&”. Trochę mi wstyd, ale tylko trochę, bo miałem mocny powód.

Nie wiem, co jeszcze mogę zareklamować z nowego numeru, bo go dotąd w ręku nie miałem. Jak jednak wiecie nie od dziś, Jawne Sny z przekonaniem kibicują „NEO Plus”, ten numer możemy zatem też polecić, prawie w ciemno. Pewnie znów przeczytamy fajne felietony. Jak choćby ten z cyklu „Świat według nerda” Bartka Kossakowskiego, Prawie Najprzystojniejszego Nerda w Polsce, zwanego też czasami Najprzystojniejszym Polskim Nerdem przed Czterdziestką. I inne takie.

***

Warto też wspomnieć, że kwiaty myśli mych każdy, kto chce, zrywać może na stronie plebiscytu Gra Roku. Rozmowę przeprowadził Jurek Bartoszewicz.

Już na serio: i Jurkowi, i Marcinowi bardzo serdecznie za ten zaszczyt dziękuję.

 

4 odpowiedzi do “Skanujemy: Jawne Sny w „NEO Plus”! I nie tylko!

  1. glowa711

    God, bless me, plizz. Mam nadzieję, że nie zaznam spotkania z transformującym się homo-mobilem, niczym jakiś tam Citroen C4, no i… no i że Cię poznam! :)

    Pozdrowienia,
    glowa711

    Odpowiedz
  2. Michał

    A przy okazji… Ostatnio pojawiło się nowe pismo – Playbox (brzmi trochę jak coś pomiędzy Playstation i Xbox…). Ciekaw jestem waszej opinii na jego temat, zwłaszcza redaktorów. Bo ja na razie mam mieszane uczucia, ciekawe teksty występują obok jakichś dziwnych rewelacji i plotek… Ale wybieram trochę wprzód. Ktoś jeszcze miał to w ręku?

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *