Pięć gier na które czekam w 2017 (nie licząc DLC)

Styczeń, czas podsumowań roku minionego, zapowiedzi na kolejny, a także niedotrzymanych postanowień noworocznych. Podsumowanie 2016-tego mam już za sobą, właśnie kupiłem pierwsze gry mimo że obiecywałem sobie tego nie robić, więc do kompletu brakuje mi tylko planów i zapowiedzi na 2017-ty. Poniżej znajdziecie zatem pięć gier oraz jedno DLC na które czekam w tym roku – może któraś i Was zainteresuje?

Rain World

Jeden z nielicznych projektów który wsparłem na Kickstarterze, zaintrygowany grafiką (pixel art!), pomysłem, klimatem oraz wykorzystaniem algorytmów sztucznej inteligencji do tworzenia nieprzewidywalnej rozgrywki w obcym ekosystemie. Kiedy piszę te słowa, wątek na TIGSource dokumentujący powstawanie gry przekroczył trzysta stron. Co ciekawsze animowane gify pokazujące rozmaite stworzenia i kierujące nimi mechanizmy zebrałem w notce pod koniec 2015-tego. Od tamtej pory wiele wody przez nas przepłynęło. Na szczęście dwójka twórców “Rain World” jest już na ostatniej prostej, więc liczę na to, że w 2017-tym wreszcie zanurzę się w ten dziwaczny świat by zwiedzić go z perspektywy ślimakota.

Return of the Obra Dinn

Lucas Pope jest perfekcjonistą, tytanem pracy i cholernie pomysłowym autorem. Po genialnym “Papers, Please” w zasadzie w ciemno łyknąłbym kolejną jego grę, choćby z ciekawości co wymyśli tym razem. Pope spłatał mi jednak psikusa i swój następny tytuł pokazał zanim jeszcze był gotowy. W efekcie doczekać się już nie mogę aż finalna wersja “Return of the Obra Dinn” ujrzy światło dzienne, bo to co widziałem do tej pory podobało mi się bardzo. Beziminny agent Kompanii Wschodnioindyjskiej, zagadka opustoszałego okrętu rozwiązywana przy pomocy artefaktu pozwalającego przenieść się w czasie i stylizowana monochromatyczna oprawa wizualna tworzą niesamowitą kombinację. Mam tylko nadzieję, że Lucas Pope da radę dokończyć swoją grę jeszcze w tym roku!

Mor. Utopia.

Remake tyleż znakomitego, co dziwacznego i niedopracowanego “Pathologic”, robiony przez to samo studio po latach, gdy już nauczyli się tworzyć gry. A powiadają że nie da się dwa razy wejść do tej samej rzeki… Z pierwszym “Pathologikiem” miałem ten problem, że fascynowały mnie koncepty pojawiające się w opisach i recenzjach (w tym Pawła), lecz nie byłem w stanie przebić się przez toporną rozgrywkę, szkaradny interfejs i warstwy ogólnej psychodelii. Mieć szansę wykonać drugie podejście do tytułu ekscentrycznego, ale w odświeżonych szatach, z poprawionym tłumaczeniem i uwspółcześnioną warstwą rozgrywki – bezcenne. Dlatego rzuciłem w twórców pieniędzmi na Kickstarterze, a przesylane przez nich kolejne informacje powodują, że czekam z niecierpliwością na drugą szansę by odwiedzić dotknięte tajemniczą plagą rosyjskie miasteczko pośrodku stepu.

Impact Winter

Nie lubię gier survivalowych, nie mam fetyszu na zimowe krajobrazy, więc w ogóle nie obchodzą mnie tytuły w rodzaju “The Long Dark”. Jednak zwiastun “Impact Winter” kupił mnie nastrojem, wizualiami i pomysłem. Nie mam zielonego pojęcia czy gra będzie dobra i czy będzie mi się podobać (to dwie całkowicie ortogonalne kwestie), niemniej mam ją na oku. Jak tylko się ukaże poczytam recenzje, w zależności od ich tonu kupię i sam ocenię, lub przejdę obok. Jest szansa, że to będzie ciekawa rzecz, a fakt że za dystrybucję wzięło się Bandai Namco wydaje się dobrze rokować.

Horizon Zero Dawn

Drobny wyjątek na tej liście, to znaczy gra na platformę której nie posiadam (PlayStation 4) i której nie zamierzam kupować w 2017-tym. Po obejrzeniu trailerów zainteresowałem się jednak najnowszym projektem Guerilla Games na tyle by sprawdzić po premierze czy wyszedł obowiązkowy exclusive, czy tylko ślicznie wyglądająca chała. Niektóre elementy idealnie trafiają w moje gusta: zrujnowany świat technologiczny na gruzach którego żyją ludzie niepamiętający już minionych epok czy estetyka science-fiction łącząca animalne roboty z porośniętymi roślinnością ruinami (trochę jak w “Enslaved: Odyssey to the West”). Pożyjemy, zobaczymy, ale warto mieć na uwadze, ot tak, na wszelki wypadek, jakby się udało.


Listę pięciu pełnych tytułów uzupełnia jedno DLC po którym wiele sobie obiecuję. Zapowiedziany na początek 2017-tego dodatek do znakomitego “Darkest Dugeon” noszący wdzięczną nazwę “The Crimson Court” rozbuduje moją ulubioną grę zeszłego roku o dodatkowe poziomy, monstra i bohaterów. Tym samym będę miał pretekt by ponownie odwiedzić mroczne lochy i poszatkować kolejne lovecraftowskie monstra (“na plasterki!”).

Takie menu przewidziałem na ten rok. Oczywiście zapewne życie znowu wyskoczy poza ramy planów, więc zapewne ukaże się coś kompletnie niespodziewanego, co uwiedzie mnie z marszu, jak “Invisible Inc.” w 2015-tym. Albo znienacka najdzie mnie by kupić jakąś konsolę której jeszcze nie posiadam (3DS? Switch? PS4?) i zacznę grać w zupełnie inne rzeczy. Albo znowu przytrafi się napad nostalgii po którym na jakiś czas zamknę się w pokoju z którymś wiekowym ośmiobitowcem. Albo wydarzy się znowuż coś kompletnie nieprzewidzianego co odetnie mnie od grania na dłuższy czas, jak to miało miejsce w ostatnich latach (vide podsumowania). Brr. Oby nie.

A Wy na co czekacie w 2017-tym?

11 odpowiedzi do “Pięć gier na które czekam w 2017 (nie licząc DLC)

  1. GameBoy

    Ja jaram się nową Zeldą do tego stopnia, że chyba kupię Switcha niedługo po premierze.
    Aczkolwiek nie wiem czy pierw nie wziąć PS4 i Bloodborne…

    Odpowiedz
    1. Bartłomiej Nagórski Autor tekstu

      A to ciekawe, przecież ledwo co tam pokazali tej Zeldy. Ładne, owszem, ale żeby się aż tak jarać?

      Osobiście doradzałbym poczekać w temacie Switcha – z Nintendo jest trochę jak z Applem, pierwsza iteracja sprzętu zawsze jest najsłabsza, dopiero kolejna daje radę. Poza tym na początku wszystko będzie drogie, a gier – malutko. Więc po co przepłacać?

      Odpowiedz
      1. GameBoy

        Nie wiem, po prostu oglądam trailer i się jaram. Nintendo ma spore szanse na stworzenie sandboxa, który nie będzie wydmuszką jak większość gier z tego gatunku. Do tego z obejrzanych gameplayów widzę, że można np. kraść broń śpiącym goblinom (jak znajdą inną w pobliżu to ją podniosą, super sprawa), wykurzyć ich podkładając ogień pod trawę, ściąć drzewo by stworzyć most między dwoma wysokimi skałami, wspinać się na wszystko co popadnie, zjeżdżać po stoku na tarczy niczym Legolas w Władcy Pierścieni etc.

        Ale pewnie masz rację, że warto poczekać, zwłaszcza, że PS4 można dostać teraz za jakieś 1000zł, a Bloodborne (i parę innych ekskluzywnych gier) samo się nie przejdzie.

        Odpowiedz
        1. Mur

          Ja ostudziłem moje uczucia względem Switcha po zapowiedzianej liście premier. Zelda jak Zelda, będzie doskonała. Niestety, nie zaprezentowano wiele poza wycieczką do Hyrule, a ja jeszcze do ogrania mam dwie ostatnie odświeżone eskapady z biblioteki 3dsa. Spodziewałem się wzmianki o mobilnych Soulsach i ta informacja sprzedałaby mi konsolę „już-teraz”, ale cóż…

          Teraz stoję przed podobnym do twojego zakupowym dylematem. Co zabawne obie konsole nie powalają długą listą exów. Ta będzie pewnie z czasem rosła na korzyść N.
          Za Ps4 w moim przypadku przemawia możliwość ogrania Wielkich Hitów. Wygasła już moja wieloletnią przynależność do grona PCMR, komp jest teraz gustownym narzędziem do pracy i kupowanie drugiego w podobnej cenie dla okazjonalnego grania wydaje się fanaberią. Dlatego najpierw sprawię sobie pleja a fanbojem wielkiego N zostanę znów jak już skończą mi się tytuły na 3ds’a (ledwie rozpoczęte nowe AA/MHG i FE:F) a biblioteka nowej konsoli urośnie na tyle że będzie co zabrać ze sobą do pociągu (ja S traktuję jako konsolę przenośną).

          Odpowiedz
  2. mumu

    Hej, dzięki! Zaskoczyłeś mnie grą o tytule Pathologic. Nigdy o tym nie słyszałem a wydawało mi się wiem wszystko ;) Jest aktualnie dostępna odświeżona wersja HD z poprawionym tłumaczeniem, którą to zakupiłem i zamierzam jej poświęcić trochę czasu.

    Odpowiedz
    1. Bartłomiej Nagórski Autor tekstu

      „Pathologic” było (był? była?) już dawno polecane na łamach Jawnych. Znacznie później tytuł ten odkryło RockPaperShotgun i też sporo o nim pisali. Wersja HD to jeszcze nie remake, tylko generalnie poprawienie najgorszych błędów oryginału. Więcej tutaj: https://www.kickstarter.com/projects/1535515364/pathologic/posts/1375394

      Jeśli już zakupiłeś, to plusem jest znakomite polskie tłumaczenie: „Pathologic Classic HD will be available in English, Russian, and Polish, since the Polish translation, courtesy of Jakub and Aldona Derdziak, is widely regarded to be of high quality (unlike the original English one).”

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *