Archiwa autora: Roman Książek

An open letter to NZ

Re(d)akcyjny kolega z Jawnych Snów zapytał mnie ostatnio, co z grami wideo ma wspólnego „Cosmopolis”. Odpowiadam na to pytanie z bólem, jednocześnie brutalnie spoilerując mój łże-tekst o filmie Cronenberga: nic. Pomyślałem jednak, że miejsce zobowiązuje, no i że powinienem się jednak trzymać zgranej tematyki. Nie można być aż tak niezgranym. No właśnie.

Jak zapewne wiecie, na portalu Niezgrani.pl nastąpiły spore zmiany personalne: spora część zespołu odeszła z tego miejsca, w tym założyciele serwisu, Jakub Tepper i Beniamin Durski. W telegraficznym, a raczej SMS-owym skrócie: szkoda. Z Jakubem polemizowałem kiedyś na Jawnych i była to czysta przyjemność, poza tym uważam go za jednego z najciekawiej piszących o (nie tylko japońskich) grach dziennikarzy w Polsce. Niezgrani pod Jego i Durskiego naczalstwem byli dla mnie bardzo ciekawym miejscem, które w zasadzie odwiedzałem codziennie. Jakub zwykle odwdzięczał się barwnym epitetem o JS: przeintelektualizowani. Dla mnie bomba, ewentualnie wybuchająca beczka.

Czytaj dalej →

cOsmopoliS

Eric Parker (Robert Pattinson), bohater „Cosmopolis” Davida Cronenberga, większość życia spędza w swojej oszałamiającej limuzynie przemierzającej ulice Miasta (Toronto udające Manhattan), do której idealnie pasują określenia limuzyn zawarte w „Wadzie ukrytej” Thomasa Pynchona: „Płynnie Ruszające z Miejsca” czy „Bezproblemowo Włączające się do Ruchu”. Mimo iż samochód został przedłużony – o czym zostajemy poinformowani ze wszystkimi szczegółami technicznymi – Parker zadaje w pewnym momencie pytanie o pojazd równy długości ulicy. W tym szaleństwie jest (niebezpieczna) metoda: w opowiadaniu „O ścisłości w nauce” Jorge L. Borgesa czytamy o „Mapie Cesarstwa, która posiadała Rozmiar Cesarstwa i pokrywała się z nim w każdym Punkcie”. U Borgesa Mapa zostaje uznana przez Następne Pokolenia za nieużyteczną, a jej ruiny zachowały się tylko na Pustyniach Zachodu, „zamieszkałe przez Zwierzęta i przez Żebraków”. Jak zauważa Jean Baudrillard, „to szczątki rzeczywistości, a nie mapy, przetrwały tu i tam, na pustyniach, które nie należą już jednak do Cesarstwa, lecz do nas. Oto pustynia rzeczywistości samej„. W „Cosmopolis” szczątki rzeczywistości znajdują się na obrzeżach miasta: Parker wyrusza w swą odyseję… by się ostrzyc – w starym zakładzie fryzjerskim, do którego chodził także jego ojciec. Gdy się zresztą dokładniej przyjrzeć, to po prawej stronie drzwi do owego zakładu wisi plakat „Niebezpiecznej metody”, poprzedniego filmu Cronenberga. Pustkowie, gdzie brakuje tego, co rzeczywiste.

Czytaj dalej →

Skanujemy: No WoW, nolajf

„…a po zdanej sesji przyjemność gry wzrasta nawet dwukrotnie” – nie wiem dlaczego, ale akurat to zdanie z gamblerowej recenzji „Turoka” pióra Tadeusza Zielińskiego vel Zooltara (lub na odwrót) przypomniało mi się podczas lektury reportażu „Wojownicy cyberprzestrzeni” opublikowanego w dzisiejszym Dużym Formacie. Zieliński jest jednym z trzech bohaterów tekstu Macieja Wesołowskiego. Tekstu ciekawego, bo pokazującego niejednoznaczność grania w MMO, w tym przypadku w „World of Warcraft”. Wystarczy zacytować fragment:

Czytaj dalej →

Departament śmierci

Odwoływałem się już kiedyś na Jawnych Snach do „Grim Fandango”. Nie wspomniałem, że grę skończyłem stosunkowo niedawno: trzy lata temu. Tytuł nabyłem w jakiejś kolekcji klasyki bodajże w 2003 roku, ale sięgnąłem do niego dopiero parę lat później. Wtedy właściwie nie wiedziałem dlaczego, jednak teraz ukryty powód wyprawy do Krainy Umarłych, inspirowanej meksykańską kulturą śmierci, wydaje mi się oczywisty: u jednej z bliskich mi osób stwierdzono nieoperacyjny nowotwór.

Czytaj dalej →

Br35 Ba56

Podobno Joni Mitchell miała kiedyś powiedzieć, że przed popełnieniem samobójstwa w latach 60. uchroniła ją ciekawość kolejnych płyt Rolling Stonesów. W tym duchu napiszę: warto było dożyć premiery takiego serialu jak „Breaking Bad” (produkcja telewizji AMC, tej od „Mad Men” i „The Walking Dad”). Na okładce DVD pierwszego sezonu (dwie pierwsze serie można kupić tanio np. w brytyjskim Amazonie) zamieszczono fragment recenzji z The Daily Mail Weekend:

more believable than Dexter and more human than Weeds.

Czytaj dalej →

Godzina W(yłączenia)

Kochani, w ramach akcji „Godzina dla Ziemi”, postanowiliśmy całkowicie wyłączyć serwery obsługujące Jawne Sny. Tym samym kończymy działalność serwisu, przechodząc – niczym pingwiny w „Madagaskarze” – do kolejnego levelu: „Wieczność dla Ziemi”. W tej
sprawie napisze do Was jeszcze WPROST Olaf Szewczyk. Maila wyjaśniającego PRZEKROJOWO całą sytuację wystosuje Paweł Schreiber. Mnie pozostaje KSIĄŻKOWA informacja.

Czytaj dalej →