Archiwa tagu: Broken Sword

Kwestia ambicji (wersja Advance)

GBAW życiu wielu ludzi grających w gry wideo przychodzi taki moment, że zmęczeni odstawiają na bok wszystkie hity ostatnich miesięcy, wyłączają się z dyskusji w Internecie, sięgają do stosu gier leżącego gdzieś na biurku czy w szafie, i, upewniwszy się najpierw, że nikt ich nie widzi, zaczynają grać w Simsy.

Taki moment naszedł niedawno też mnie. Ale zamiast dekorować mieszkania, projektować osiedla czy tworzyć cmentarz wokół basenu bez drabinki, włączyłem sobie The Sims: Bustin’ Out na Gameboya Advance. Grę, w którą nie grałem od dobrych sześciu lat. Po paru godzinach przypomniałem sobie, czemu ślęczałem nad nią godzinami i dawno temu.

Czytaj dalej →

iPadło jabłko

Podczas niedawnych świąt w moim domu objawił się iPad. By zacytować Klasyka: IT works like magic. Dopiero po kilku godzinach używania tabletu uświadomiłem sobie (#facepalm), że na stałe zagościła u mnie nowa konsolka. Lepiej późno niż później (#konsolacja). Czytaj dalej →

Nowa powieść. Stara płyta

Jan Tomkowski, "Literatura powszechna"

„Artyści rzadko kierują się w pracy racjonalnymi przesłankami. Kiedyś [Steve Jobs – RK] kazał inżynierom przerobić w jednym z komputerów płytę główną, bo – jego zdaniem – była zbyt brzydka. Ta mozaika kabelków i układów scalonych jest zazwyczaj niewidoczna pod obudową sprzętu, o czym natychmiast przypomnieli mu zszokowani pracownicy. Niewzruszony Jobs odparł, że dobry stolarz nie pozwoli sobie zamontować brzydkiej tylnej ścianki w meblu. Prace nad nową płytą pochłonęły mnóstwo czasu i pieniędzy. Ostatecznie wizjoner się poddał. Ale to rzadki przypadek”.

(źródło: Gazeta Wyborcza)

„Another Steve Jobs original” (Nicole Collard w „Broken Sword: The Sleeping Dragon”   na widok obrazu przedstawiającego nadgryzione jabłko).

[Świat] „nie jest (…) wspólnikiem naszego poznania; nie istnieje przeddyskursywna opatrzność oddająca go nam do dyspozycji. Należy pojmować dyskurs jako przemoc, którą wywieramy na rzeczy, a w każdym razie jako praktykę, którą im narzucamy. To właśnie w tej praktyce zdarzenia dyskursu odnajdują zasadę własnej regularności”.

(Michel Foucault, „Porządek dyskursu”, tłum. M.P. Markowski)

„Wejdźcie, powiesiłem się”…

…czyli ostatnio w ramach melancholijnego powrotu do czasów liceum – nawet nie z okresu uczenia się, ale bycia nauczycielem (jest już tak źle) – ponowiłem lekturę „Dżumy” Alberta Camusa (pyszny cytat w tytule to napis na drzwiach jednego z bohaterów powieści). Książkę oczywiście banalnie polecam, bo wiadomo jak wiele krzywdy każdemu tekstowi literackiemu wyrządza etykieta „lektura szkolna”. Czytając, padłem, nomen omen, na kolana przed komentarzem Tarrou do płomiennego kazania ojca Paneloux mówiącego o dżumie jako „pożerającej miłości” Boga, będącej jego „jedynym sposobem kochania”:

„Rozumiem ten sympatyczny zapał. Gdy zaczyna się plaga i kiedy się już skończyła, uprawia się nieco retoryki. W pierwszym wypadku trwają jeszcze dawne przyzwyczajenia, w drugim powracają znowu. W chwili nieszczęścia człowiek oswaja się z prawdą, to znaczy z ciszą. Czekajmy” (tłum. Joanna Guze).

Czytaj dalej →