Archiwa tagu: Metro 2033

Opowieść o Iwanie

Iwan w pełnej krasieOpowiem wam dzisiaj o Iwanie. Iwan to mój dobry znajomy – tak przynajmniej lubię sobie o nim myśleć, choć, gdyby go zapytać, pewnie tylko odburknąłby coś niezrozumiale z tym swoim twardym wschodnim akcentem, bo chłop nie bardzo lubi uzewnętrzniać swoje uczucia. Iwan mógłby wydawać się nieprzyjemnym typem, szczególnie, gdy się go porówna z takim na przykład Johnem – innym moim znajomym, który ma ADHD i fioła na punkcie militariów, co jest może mało bezpiecznym, ale za to niezwykle porywającym, a nawet rozrywającym, połączeniem. John jest miły, gładki w słowach i często się uśmiecha, czy wręcz – kokietuje, zapraszając do kolejnych zabaw czy w paintballa czy wyciągając na quady. Iwan tymczasem spoziera na okolicę krzywym spojrzeniem, jakby go miała za chwilę zaatakować, chwycić za kark i rzucić szakalom na pożarcie, albo przynajmniej posądzić o coś paskudnego.

Czytaj dalej →

Wiatr ze Wschodu (2): Innego końca świata nie będzie

Przez długi czas sytuacja była jasna: niekwestionowani królowie gier postapokaliptycznych to Amerykanie. Wszystko zaczęło się od legendarnego „Wasteland” (1988), RPGa, w którym zamiast tłuc smoki i orków, tłukło się mutanty szwendające się po napromieniowanych Stanach Zjednoczonych. Potem przyszedł czas na kontynuację, pod tytułem „Fountain of Dreams”. W kolejnej dekadzie pojawiały się od czasu do czasu podobne gry („Burntime”; „Twilight 2000”), ale na prawdziwe szaleństwo trzeba było poczekać do końca lat 90-tych i pojawienia się dwóch części „Fallouta” (w dużej mierze stworzonych przez twórców „Wasteland”). Tak bardzo zdominował tematykę zagłady cywilizacji i sposób jej pokazywania, że gry postapo można było po prostu nazywać „Falloutopodobnymi”. A potem stało się coś dziwnego. Seria „Fallout” przygasła, a kiedy powróciła z „Falloutem 3” z Bethesdy, okazało się, że pustkowia postapokalipsy nie należą już do Amerykanów. Powiewała nad nimi poszarpana flaga ZSRR.

Czytaj dalej →