Archiwa tagu: Wyzerowani

Wyzerowani (3)

Rozumiem ludzi teatru, gdy mówią, że mogliby wystawiać tylko sztuki Czechowa – bo jest w nich wszystko; cała prawda o ludzkiej naturze, wszelkie odcienie naszej egzystencji. Rozumiem, gdy tak samo bibliofile postrzegają Tołstoja czy Dostojewskiego – scena, w której książę Myszkin tłucze wazę, wstrząsnęła mną jako nastolatkiem i dotąd trzyma w swych kleszczach, odsłaniając nowe znaczenia, przystawiając coraz to nowe lustra do scen, w których zmuszony jestem grać coraz to nowe role. Ludzie kultury są siłą rzeczy głęboko zakorzenieni w przeszłości. To z tradycji piją soki. To usankcjonowane upływem czasu, który się ich nie ima, uniwersalne w swym przesłaniu arcydzieła są dla nich punktami odniesienia i zarazem punktami odbicia. Ale też może z tego powodu trudniej im dostrzec to, co nie za nami, a przed nami.

Czytaj dalej →

Wyzerowani (2)

Wracamy do Dukaja. Nieplanowana, a jednak konieczna dygresja: siadam do tego tekstu po dziesiątej wieczorem, nietypowo jak na tę porę wypruty (jestem zasadniczo nocny zwierz). Mam niepokojące poczucie, że umysł osuwa się w czeluść katatonii. Jeśli coś się ułoży nieskładnie – litości. Najwyżej dopowiem zbyt ostre skróty myślowe za parę dni, zreanimowany górskim powietrzem. Albowiem jutro po północy znikam na dwa tygodnie. Nie żegnamy się, wybrałem erem z dostępem do Internetu.

Na rozgrzewkę parę słów o recepcji Dukaja wśród tak zwanych polskich elit i mojej na to niezgodzie. Etykieta pisarza SF to w tym kraju dla literata chyba najgorszy z możliwych stygmat. Przykre, ale postrzegają ją jako znamię hańby nawet sensowni, inteligentni ludzie – mimo że przecież był Lem. Paweł pisał tu w jakimś komentarzu, że Jacek Dukaj ma nie mniejszy potencjał. Ja się z tym zgadzam. Więcej. Sądzę, że po „Innych pieśniach”, „Lodzie” i „Linii oporu” mógłby nawet złamać pióro, a i tak należałby mu się laur jednego z najwybitniejszych współczesnych pisarzy.

Czytaj dalej →

Wyzerowani

Pamiętacie nie tak dawną ekscytację faktem, że minister obrony Korei Południowej przywołał w publicznej wypowiedzi grę „StarCraft”? Echo poszło po mediach tematycznych jak halny po Tatrach, choć akurat redaktorów specjalizujących się w grach wideo ta wypowiedź najmniej powinna dziwić. Świetnie wiedzą, że „StarCraft” jest w tym kraju popularny jak u nas futbol. Telewizje nadają mecze, zakwitające dziewczęta wieszają sobie nad łóżkami zdjęcia słynnych zawodników, zapewne nawet panie szatniarki mają zgrzebne pojęcie, kto prowadzi w lidze. A tu nagle, ni stąd, ni zowąd, medialny szum, bo jakiś polityk sięgnął po czytelny dla wszystkich rodaków punkt odniesienia, tłumacząc, czym nie jest rzeczywisty kryzys graniczny, grożący prawdziwą wojną.

Czytaj dalej →