Pocztówka z podróży: Konstantynopol Ezia

Dawno nie czułem się tak niedookreślony, nieprzynależny do żadnego zbioru, rozmyty. Właśnie wróciłem z kolacji na platformie zacumowanej na Cieśninie Bosfor, na ziemi niczyjej między Europą a Azją. Nie byłem zatem ani na jednym kontynencie, ani na drugim; ani na lądzie, ani na wodzie. W te dni sypiam po circa cztery godziny na dobę; żeby zachować świadomość, popijam słodką turecką kawą pseudoefkę, bo żal mi umykających chwil, ale tak naprawdę nie jestem ani przytomny, ani śniący, wszystko otula mgła.

W którymś z pokoi Ottoman Legacy Hotel, może nawet na moim piętrze, może za ścianą, Agatha Christie pisała „Morderstwo w Orient Expressie”. To takie nierealne.

Od dwóch dni włóczę się po Stambule śladami historii i Ezia Auditore da Firenze. Nie żyję zatem w pełni ani w dniu dzisiejszym, ani w przeszłości. Ani w doczesności, tej namacalnej, realnej pełnią konsekwencji, ani w baśniowym świecie gry, gdzie mogę skoczyć z wieży w stóg siana i przeżyć, a śmierć od miecza Animus unieważni, od nowa wczytując stan rekonstrukcji. Nie potrafię nawet dobrze wpasować się w swe ciało. Rozstrojony, przesunięty fazowo, wpadam barkiem na futryny, przechodniów, depczę ludziom po stopach.

Hagia Sofia i jej minarety. Ezio będzie po tym kicał

Dziś zwiedzałem pałac sułtanów – Topkapi i Hagia Sofię. Ani legendarny 86-karatowy brylant ze skarbca władców Imperium Osmańskiego, ani wisiory ze szmaragdami wielkości pięści dziecka nie zrobiły na mnie takiego wrażenia, jak sala tronowa z relikwiami. Guzik mnie obchodzi ząb Proroka, broda Proroka, odcisk jego stopy, łuk oraz miecze, a także święta ziemia z Medyny. Nie obeszła mnie jakoś nawet rzekoma laska Mojżesza (-3 do wiarygodności, +1 do O RLY?) i sztylet Dawida, ani tym bardziej zawodzenia mułły (przy relikwiach trzeba recytować Koran bez przerwy). Trzepnął mną czerep Jana Chrzciciela. Podobno łup z podbitego chrześcijańskiego klasztoru na Rodos wieki temu.

Nie stanął mi przed oczami jako pierwszy żaden ze słynnych obrazów. Ujrzałem scenę z nie-gry „Fatale”. Tę z głową Jana na tacy, tuż obok patrzącej gdzieś w dal, przeze mnie, na wskroś, zastygłej w pięknie i grozie Salome. Przez chwilę czułem się częścią tej historii. Zaskakujące, przejmujące doznanie. I zawdzięczam je medium, które w powszechnej opinii znaczy tak niewiele.

Hagia Sofia od środka. Okrągłe skórzane tarcze wychwalające Proroka, mihrab w miejsce ołtarza, ale dziedzictwo chrześcijańskie wszechobecne, nie do zamaskowania. Zresztą dziś, gdy jest to muzeum, nikt tego nie próbuje. Tak czy owak, jest po czym się wspinać - sami zobaczycie

Grałem dziś w „Assassin’s Creed: Revelations”, nawet niemało, ale podpisałem jakiś glejt, że nie mogę o tym na razie pisnąć ani słowa, inaczej wytną mi obie nerki. O rozgrywce i opowiadanej historii zatem kiedy indziej. Mogę za to powiedzieć co nieco o grze inaczej, odwołując się do wrażeń z dzisiejszej wycieczki. Ezio, to można zdradzić – jakby nikt się nie domyślał – będzie hasać po Hagia Sofii. Tak jak w przypadku prezentacji poprzedniej części serii, z akcją w Rzymie, przedstawiciel autorów pokazywał na iPadzie kadry z gry, konfrontując je z rzeczywistością – na dowód, jak mozolnie, z szacunkiem dla faktów, rekonstruują historię.

Coś mi jednak nie grało. Spytałem zatem grzecznie artystę, czy wie, kiedy powstały otaczające chrześcijańską pierwotnie Hagia Sofię minarety. Ów co nieco się zmieszał, przyznając, że w czasach pobytu Ezia stały tylko dwa. A że dwa nieciekawie wyglądają i mogą konsternować dzisiejszych graczy, którzy wspomniany zabytek kojarzą z czterema wieżami wokół, postanowiono pomnożyć byty. Przy okazji usłyszałem, że usunięto sprzed frontu świątyni jeden należący do kompleksu budynek, by nie zasłaniał.

I to by było tyle, jeśli chodzi o wierność historyczną „Assassin’s Creed: Revelations”. Z drugiej strony, gra całkiem udanie rekonstruuje ogólny obraz epoki, więc nie będę za bardzo się czepiał. Summa summarum czegoś uczy, choćby i przez osmozę. A Hagia Sofia robi wrażenie.

Przed premierą drugiej części sagi, na pokazie we Florencji uzyskałem od jednego z twórców ciekawą informację. Otóż wszystkie wysokie budowle zostały pomniejszone o około jedną trzecią. W grze trudno to zauważyć, a benefit był taki, że Ezio nie wspinał się na szczyt długimi minutami (co gracz mógłby zaakceptować z trudem), tylko raz-dwa. Dziś jednak – jak zostałem zapewniony – wszystko jest w skali jeden do jednego („or even bigger”). Ezio potrafi wspinać się już szybciej, dzięki pewnej nowej technologii, duży rozmiar nie jest problemem.

Kiedyś mam nadzieję pokazać Wam ilustracje porównawcze, abyście mogli sami ocenić, na ile dzisiejsza Hagia Sofia i wczorajsza są do siebie podobne. Tak czy owak – niezwykłe miejsce. Zawieszone gdzieś między kulturą świata chrześcijańskiego a kulturą świata muzułmańskiego, nawet dziś imponuje skalą. Ta przestrzeń głównej komnaty, której ogromu nie przesłaniają filary, bo wszystko trzyma się jakimś cudem bez nich, pozwala poczuć się naprawdę małym.

Może później jeszcze napiszę parę słów, ale na razie kończę, bo brak mi sił. Za trzy godziny taksówka na lotnisko, dobrze byłoby jeszcze znaleźć chwilę na drzemkę. Może tylko jeszcze nadmienię, że pula nagród w konkursie wzbogaci się o bardzo atrakcyjne dla fanów „Assassin’s Creed” fanty. O wszystkim w swoim czasie.

 

5 odpowiedzi do “Pocztówka z podróży: Konstantynopol Ezia

    1. Olaf Szewczyk Autor tekstu

      @Wega

      O, Małgosiu, jak miło, że zajrzałaś w Jawne Sny! Mam nadzieję, że zostaniesz stałym gościem :). Tak czy owak, na pewno dam Ci znać, gdy upublicznię asasyńskie atrakcje konkursowe, co pewnie nastąpi wkrótce.

      Odpowiedz
      1. Wega

        Byle tylko się uporać z zaległymi sprawami w Zakonie… najpierw relacja, potem streszczenie Brotherhooda, potem wyniki konkursu, zaległe artykuły… Oj, trzeba będzie pogonić drugiego admina, bo jeszcze trzeba pomyśleć nad wrażeniami z samej rozgrywki, przejrzeć materiały i… nie, Wega, nie teraz, teraz czas spać…

        Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *