Archiwa tagu: Assassin’s Creed

Skanujemy: 25 lat gier w Polsce, dlaczego kobiety grają w “Assassin’s Creed” i turystyka tropikalna z elementami Spider-Mana

Niektórzy z Was już zauważyli, że w ostatnich miesiącach na Jawnych Snach aktywność piszących nieco zwolniła. Cóż, ojców-założycieli, to znaczy Olafa i Pawła, pochłaniają rozmaite życiowe sprawy, a pozostałych członków menażerii dopadł sezon ogórkowy i nie tylko (o czym trochę poniżej). Wobec chwilowego braku mięsistych nowych notek poczytajmy zatem ciekawe rzeczy z innych zakamarków internetu.

25_lat_wolnosci_pixelsJednym z miejsc które często odwiedzam w poszukiwaniu interesujących tekstów jest Technopolis, blog o grach w serwisie internetowym tygodnika “Polityka”. Polecanie Technopolis pachnie trochę autoreklamą i nepotyzmem, bo publikowała tam między innymi Marzena Falkowska, Tetelo, a także niżej podpisany, nie mówiąc o tym, ze nowy prowadzący bloga również znany jest z łamów Jawnych Snów. Niedawno bowiem Technopolis wziął pod swoje opiekuńcze skrzydła Dawid Walerych, przejmując pałeczkę po Pawle Olszewskim (który z kolei został naczelnym Gamezilli, po tym jak odszedł z niej Michał Mielcarek). Niemniej jednak to nie jedyni autorzy na tym blogu, wprost przeciwnie, przez lata na łamach Technopolis przewinęło się mnóstwo osób piszących o grach i znaleźć tam można wiele ciekawych tekstów. Na rozgrzewkę polecę zatem dwie notki Dawida: “25 lat wolności w grach”, czyli okrągła rocznica Polski pretekstem do spojrzenia jak zmieniała się nasza ulubiona branża przez ostatnie ćwierćwiecze niepodległości, oraz ““Gracze” na krucjacie przeciw “feminizmowi””, czyli o reakcji rozmaitych grających typków (cudzysłów w tytule uzasadniony) na kolejny odcinek serii Anity Sarkeesian.

Czytaj dalej →

Skanujemy: o pochodzeniu Reaperów, UFO i Retro City Rampage

Nazbierało się linków do ciekawych tekstów i filmików, oj nazbierało się. Zaległości sa takie, że nie sposób nadrobić ich wszystkich w jednej notce, ale warto spróbować podzielić się choć częścią. Do dzieła zatem!

xcom_beforeafter

X-COM wczoraj i dziś.

Czytaj dalej →

Kontra

Dla odmiany – trochę o grach akcji.

Zagrałem parę godzin w „Sleeping Dogs”. To gra, której nie sposób nie życzyć powodzenia. Gdy jeszcze nazywała się „True Crime: Hong Kong”, Activision anulowało jej wydanie, mimo, że była praktycznie ukończona – nie miała bowiem szans stać się hitem na skalę Grand Theft Auto (mam ambicje, wysoko mierzę…). Prawa do tytułu przejęło Square Enix, które postanowiło wydać go pod inną nazwą, a szef amerykańskiego oddziału firmy stwierdził, że ich Activision „oszalało”, porzucając grę. Decyzja była słuszna – w Wielkiej Brytanii sprzedaż „SD” przebiła nawet zawsze sprzedającego się w milionach egzemplarzy dwuwymiarowego Mario („New Super Mario Bros. 2”). Kolejny dowód na to, że pogłoski o śmierci produkcji dla jednego gracza są mocno przesadzone.

Czytaj dalej →

Teksty konkursowe: Mały świat, wielu ninja & Niedzielni gracze

 Jawnosnowy konkurs dawno już przeminął, ale dzisiaj proponujemy Wam jeszcze jedno spotkanie z jego uczestnikami. Dawid Walerych zapamiętał z konkursowych zmagań dwa teksty młodej autorki o pseudonimie Zmora i poprosił o ich umieszczenie na JS. Dzisiaj – dwa nadesłane na konkurs teksty Zmory, a w najbliższym czasie – przemyślenia, do których skłoniły Dawida. Miłej lektury!

Czytaj dalej →

Niegdysiejsze śniegi (1): żaba, która została bogiem

Na początek słówko wyjaśnienia, bo nagłówek wskazuje, że właśnie zacząłem kolejną na Jawnych serię tekstów (nie zakończywszy uprzednio kilku innych serii – taka już moja natura). „Niegdysiejsze śniegi” będą opowiadać o firmach oraz nazwiskach, które kiedyś były dla branży gier bardzo ważne, stały za wspaniałymi tytułami, a potem – coś poszło nie tak. Z różnych przyczyn – czasem chodziło o pieniądze, czasem o zachłyśnięcie się własnym sukcesem, a czasem o skok technologiczny, za którym twórcy nie nadążyli. Będzie to więc seria historii smutnych, czasem z morałem, czasem bez. Pojawią się w niej nazwiska wielkich postaci, które w końcu się poośmieszały, i wielkich tytułów, które w końcu poośmieszali inni, próbując wskrzesić dawne legendy. A jako że ostatnio ośmieszoną marką stał się „Syndicate”, cykl zaczynamy od – – –

Czytaj dalej →

Pełne zanurzenie (3): Inside at last

Cytat w tytule – skąd to?

[PRZERWA]

Dla mnie osobiście to jedna z najważniejszych kwestii, jakie wygłoszono w grach wideo. Pamięta go chyba każdy, kto wkradał się do pałacu Lorda Bafforda, nie wiedząc jeszcze, gdzie go zaprowadzi ten otwór wychodka, w który trzeba dać nura, i ten kanał, którym potem trzeba przez chwilę płynąć. „Inside at last” – mówi swoim głosem nie do podrobienia złodziej Garrett, rozpoczynając jedną z najciekawszych przygód, jakie mogą nam dać gry komputerowe – serię „Thief”.

Czytaj dalej →

Przegrywamy (2): Na razie tylko iskry

Temat miałem odpuścić, niewiele tu przyczynków do krytyki. Trudno rozwodzić się nad czymś, co praktycznie nie istnieje. Ale wywołany przedłużającą się dyskusją o „Assassin’s Creed” oraz wpisem Olafa wspominającym pięknie sir Josepha Banksa, postanawiam spróbować. Może jak nic nie ma, to od czegoś krótkiego trzeba zacząć?

Zacznijmy zatem od pochwalenia „Assassin’s Creed”. Całkiem poważnie. Zeszłą jesienią, gdy pojawił się „Brotherhood”, poza odruchowym bojkotem edycji konsolowej i odłożeniem sprawy na wiosnę (gdy jest wybór, wybieram komputer), wzbudził moje zainteresowanie jeden szczegół. Kopernik. Wydany tylko na PS3 dodatek „Copernicus Conspiracy”, mógł był argumentem za zakupem tej wersji. Ciekawość szybko zaspokoiły jednak parominutowe filmy na YouTube, demonstrujące całość krótkiej przygody. Do ich
obejrzenia skłoniło mnie mocne uderzenie już na początek: Nasz wielki rodak przemawia do grupki gapiów przed rzymskim Palazzo Senatorio. Bohater gry pyta, kto zacz. „Pochodzi z Prus”, słyszymy w odpowiedzi. Słucham? Potem przeskok na samego uczonego, naigrywającego się z systemu ptolemejskiego z wyraźnym niemieckim akcentem. No tego już za wiele! Kopernik, jak wiem od kołyski, był(a) krystalicznym Polakiem! Cóż za konsekwentna ignorancja autorów gry – nie szanują biologii, nie szanują historii!

Czytaj dalej →

Skanujemy: subiektywny przegląd tygodnia

Mam pewne poczucie winy. Przez ostatni tydzień, jeśli chodzi o gry, nie dobierałem sobie rozrywek zbyt ambitnie. To, że miałem dość dużo pracy i musiałem się trochę odmóżdżyć, nie jest żadnym usprawiedliwieniem. To, że nie miałem czasu, żeby głębiej wchodzić w jakąkolwiek nową grę – także. Grałem sobie prawie tylko w komercyjne hity z Ubisoft Montreal – „Assassin’s Creed 2” i „Splinter Cell: Conviction”. I byłem zachwycony. Przypomniałem sobie, czemu Ubi Montreal to jedna z moich ulubionych firm. Boże, jak dobrze sobie czasem niezobowiązująco pobiegać między ludźmi, podziwiając przepiękną grafikę, zrzucając przeciwników z dużych wysokości i słuchając panicznych okrzyków „gdzie on się podział”? Ale żeby w przyrodzie panowała równowaga, trzeba też zwrócić uwagę na gry, których produkcja kosztowała mniej i o których świat wie mniej. Taki więc będzie motyw przewodni dzisiejszego przeglądu tygodnia.

Czytaj dalej →

Cóż to jest prawda?

Ezio Auditore prowadzi paradoksalne życie. Wspina się (dosłownie) na szczyty myśli artystycznej i technicznej renesansowych Włoch. Podziwia widoki, które się stamtąd rozciągają. A potem nagle rzuca się10 pięter w dół i ląduje w stogu siana. Kiedy się bliżej przyjrzeć, czasem widać, jak wychodzącemu z siana Ezio słoma z butów wyłazi.

Żeby było jasne – bardzo lubię serię „Assassin’s Creed”. Granie skrytobójcy w zatłoczonym mieście jest cudowne. Dobór miejsc i czasów – świetny. Uciecha z biegania po dachach albo znikania w tłumie – fenomenalna. Praca, jaką twórcy włożyli w stworzenie wirtualnych miast – godna podziwu. Ale niestety trzeba też uczciwie powiedzieć, że dyrdymały, jakimi raczy nas fabuła serii, są czasem trudne do zniesienia.

Czytaj dalej →

Przegrywamy (1): Pop-nauka

Gry wideo są istotnym składnikiem kultury popularnej. Gry wideo generują rekordowe zyski. Gry wideo mają wpływ na codzienne życie. Grom wideo udało się więc niewątpliwie osiągnąć znaczenie tabloidów. Czy udało się coś więcej? Czy coś więcej jest potrzebne? To sprawy dyskusyjne. Korzystając z otwartości Jawnych Snów, proponuję cykl tekstów stawiający hipotezę: Istnieje szereg problemów, których gry unikają, które marginalizują, z którymi nie radzą sobie. Przez rozrywkowe korzenie i spowolnienie rozwoju w ostatniej dekadzie, status kulturowy gier utkwił na poziomie niższym nie tylko od klasycznych form ekspresji, ale i od rozwijających się równolegle – jak wideo-art. Bez zmierzenia się z pomijanymi kwestiami gry nie osiągną jakości wpływu na wiedzę i emocje porównywalnego z wybitnymi dokonaniami filmu, literatury, teatru. Przy założeniu, że ten wpływ może przynieść niektórym odbiorcom gier korzyści. Czytaj dalej →