Archiwa kategorii: Zachwyty

x = x

male_zycie_okladkaCześć! Wypada przecież się przywitać po dłuższej autorskiej nieobecności na Jawnych Snach. Od czasu ostatniej publikacji – kwiecień 2015 r. – zdążyłem m.in. zgubić w mieszkaniu pada (to niestety nie jest metafora). W efekcie zacząłem czytać grube powieści, w końcu imię jego powieść (niem. Roman), a księgozbiór w nazwisku zobowiązuje. Pad wypadł, ale wpadło np. „Małe życie” Hanyi Yanagihary. Uprzedzając kanoniczne pytanie mojego jawnośniącego kolegi: „co to ma wspólnego z grami?” (nasz odpowiednik „kto zabił polski komiks?”). Przyznaję, niewiele. Przypominam sobie tylko jeden adekwatny fragment: Jude St Francis, główny bohater powieści, aby mieć o czym rozmawiać z nieco autystycznym studentem informatyki (Jude sam studiuje wtedy matematykę i prawo), zapoznaje się z nowościami wśród gier wideo. I tyle.

Czytaj dalej →

Zachwyty. A droga wiedzie w dół…

NaissanceE_2013-11-04_03„Lucy is lost” – mówi mi NaissanceE na początku naszej znajomości i zostawia mnie z tą rewelacją samego pośrodku obcego świata wypełnionego szokująco złożonymi konstrukcjami z nieoteksturowanych brył. Ostentacyjnie mnie ignoruje, kiedy staram się dowiedzieć od niej czegoś więcej. A gdy rozpoczynam próby rozwikłania tej zagadki na własną rękę, nie kiwa nawet palcem, żeby mi pomóc. Wręcz przeciwnie – zwodzi mnie na manowce, igra z moimi przyzwyczajeniami, testuje cierpliwość i determinację. Czasami zostawia w spokoju, jakby zaciekawiona, co uczynię w danym momencie. Czasami da mi prztyczka w nos, kiedy zrobię coś ewidentnie nie po jej myśli. Po kilku godzinach gry nachodzi mnie dziwna refleksja, która nie opuszcza mojego umysłu aż do samego końca – to nie ja gram w NaissanceE. To NaissanceE gra we mnie.

Czytaj dalej →

Zachwyty: Czego oczy nie widzą

Zachwycająca bezczelność Jeffa Vogela, tym razem w starszej grze Spiderweb Software, „Avernum 2” (rok produkcji: 2000; grafika rodem z pierwszej połowy lat 90-tych). Po długiej, wyczerpującej podróży podziemną rzeką, nasi bohaterowie wychodzą wreszcie na suchy – ale, oczywiście, równie podziemny ląd (we wszystkich za wyjątkiem trzeciej częściach „Avernum” wszystko jest podziemne). W lądzie pojawia się bardzo wyraźnie widoczna, rażąca oczy dziura o niejasnym charakterze, za to regularnym kształcie.

Dziura o niejasnym charakterze.

Dziura o niejasnym charakterze.

Czytaj dalej →

Między oceanami

DeNiroHeat2Bartek pisał ostatnio o grze, którą chciałby zrobić. I, wierzę, zrobi. Napiszę i ja. O grze, która nigdy nie powstanie. O motywie, wokół którego bym ją zbudował – gdybym potrafił. O emocjach, jakie chciałbym w niej oddać.

Choć właściwie to tylko pretekst, by oddać hołd Alexowi Colville’owi i podzielić się z Wami jego najważniejszym dla mnie obrazem.

Pierwszy raz zobaczyłem „Pacific” (1967) jako nastolatek. W jakiejś książce o hiperrealizmie. Byłem pod olbrzymim wrażeniem. Nie miałem wtedy świadomości, dlaczego. Dziś chyba potrafię z grubsza ująć to w słowa. To przez napięcie, jakie buduje leżący na stole Browning. I równie niepokojący ocean. Między śmiercią a odbijającą się w niej niczym w lustrze cichą, bezkresną głębią. Między jedną otchłanią, przyprawiającą o dreszcze tajemnicą – a drugą. A między tymi dwiema nieskończonościami, niczym w ogniskowej, człowiek. Przez chwilę krótką jak punkt, zupełnie nieistotną, jakby jej nie było, bo jak odjąć cokolwiek od nieskończoności. Nie sposób.

Czytaj dalej →

Zachwyty: Nad chmurami

FujiSan

Widok na górę Fuji z samolotu, chwilę po starcie z lotniska Narita.

 Uwielbiam latać nad chmurami. Może bierze się to stąd, że w życiu dużo podróżowałem samolotami, także jako dziecko? A może dlatego, że widok skąpanych w słońcu chmur i nieba po horyzont jest po prostu przepiękny? Majestatyczne białe konstrukcje w błekitnej przestrzeni i oślepiający blask wywołują u mnie poczucie nierzeczywistości i obcowania z absolutem.

Nie dziwi zatem, że moją ulubioną trasą w serii futurystycznych ścigałek WipeOut, jest Sol-2. Zakręcone tory, unoszące się wysoko ponad chmurami, pomiędzy którymi widać fargmenty świata, hen, w dole. Błękitne niebo wypełnione światłem, które potrafi oślepić po ostrym zakręcie. Przemykające niebiesko-białe mozaiki, zostawiające powidoki w kąciku oka. I ścisk w żołądku gdy pęd wypchnie poza trasę i pojazd zaczyna spadać.

Czytaj dalej →

Magiczne chwile

Gone_home_Lonnie„Gone Home” podarował mi dwa magiczne momenty. Nie mówię o wzruszeniach, nawet tych głębokich, które, nie wątpię, dzieliłem z wieloma z Was. Oczekiwanych i oczywistych, gdy odbiorcami są ludzie o niestłumionej wrażliwości; dojrzali na tyle, by rozumieć język pokrewnych im doświadczeniem twórców mówiących rzeczy ważne, dotykające trzewi. Mówię o tych intymnych, niezwykłych chwilach, gdy odnosimy wrażenie, że Autor zwraca się bezpośrednio do nas, do nikogo innego. Tak jakby aktor nagle spojrzał nam z ekranu prosto w oczy, ignorując resztę widowni, powiedział coś tylko do nas, co tylko dla nas jest zrozumiałe i tylko dla nas ma znaczenie. Jakby narrator powieści nawiązał do naszych doświadczeń, refleksji i emocji, znienacka komentując myśli, odpowiadając na zadane w duchu pytania lub eksponując symbol dla innych nieczytelny, niemal niewidoczny w lekturze, a dla nas pełen znaczeń, głęboko poruszający.

Czytaj dalej →

Na skróty

BBZacznę od Pawła Schreibera. Jak się zaczyna od Pawła, to jest szansa na dobry tekst, a w kontekście Jawnych i mojego tutaj nie-pisania, że przynajmniej będzie on dotyczył gier (bo na teatrze się nie znam, teatr mój widzę malutki)… Wspominałem już o tym kiedyś, ale dla mnie bardzo ważną kategorią w opisie gier wideo jest Pawłowa „gra przestrzenią”. Przypomnijmy nowym Czytelnikom choćby fragment z inicjującego cykl wpisu:

Chyba nie przesadzam, mówiąc, że ta technika opowiadania nie jest dostępna w tej chwili żadnej innej formie sztuki. Owszem, dużo przestrzenią potrafią opowiedzieć teatr i film, ale tam działa to zupełnie inaczej. W filmie istnieje tak naprawdę przede wszystkim przestrzeń kadru – przestrzeń akcji trzeba sobie na jej podstawie zbudować. W teatrze za to nie ma możliwości swobodnego odkrywania przestrzeni.

Czytaj dalej →

Z życia Gwiazd: Paweł Schreiber punktem odniesienia dla „Polityki”!

#Celebryci #HotNews #HotMen #Autorytety #JakOniAnalizują #GraniezGwiazdami #Schreiber #JawneSny #CiachoAleJużZajęty #Sława #Polityka #GryWideo #Parnas #TopTen

Pawel_Schreiber_PolitykaZ radością i wzruszeniem pragnę Wam donieść, że w najnowszym numerze „Polityki”, w notce o grze-niegrze „18 Cadence” przywołana została opinia Pawła Schreibera – nasz ci On! nasz! – w dodatku ze wskazaniem na źródło, czyli Jawne Sny. Godne to i sprawiedliwe, albowiem autorytety są od tego, by się na nie powoływać, a ich opinie traktować jako ten wzorzec z Sèvres – czyli punkt odniesienia. I doprawdy fakt, że za sprawą owej nobilitacji stał niżej podpisany, nie ma nic do rzeczy :).

Czytaj dalej →

Słyszę ciemność!

scplogo„Nie, ja już nie chcę, zabijcie mnie, błagam!” krzyczy 20-letni Łukasz. Jego twarz wykrzywia grymas autentycznego przerażenia. Choć jest doświadczonym graczem, który stawiał czoło niejednemu wirtualnemu horrorowi, mikroskopijna (2,9 Mb) darmowa produkcja  SCP-087-B już po kilku minutach sprowadziła go do roli trzęsącego się ze strachu człowieka, który wyraźnie wbrew sobie brnie przed siebie, w nadziei na jak najszybsze zakończenie traumatycznej rozgrywki. Łukasz i tak jest w komfortowej sytuacji – gra w dzień, w dodatku nagrywa Let’s Playa. Mówi do mikrofonu, słyszy własny głos, który dodaje mu otuchy.

Czytaj dalej →

Najdłuższa opowieść

tlj0Z „The Longest Journey” pierwszy raz zetknąłem się w okolicach liceum. Były to czasy, w których interesowały mnie przede wszystkim pełnokrwiste strzelanki i złożone gry RPG, aczkolwiek już wtedy miały miejsce moje pierwsze, nieśmiałe wycieczki w okolice Syberii czy Małpiej Wyspy. Po TLJ sięgnąłem w sumie przypadkiem, zaś sięgnąwszy – zakochałem się bez reszty.

Czytaj dalej →