Delikatna kwestia czterech palców

Co mają ze sobą wspólnego gruba księżniczka z “Fat Princess”, sympatyczny Abe z “Abe’s Oddysee” i rudy zwierzak z “Crash Bandicoot”? Każde z nich posiadało cztery palce, co trzeba było zmienić, przygotowując wydanie tych gier w Japonii. Czemu? Nie ma to nic wspólnego z obyczajami yakuzy, przyczyna jest nieco bardziej skomplikowana.

Wszyscy chyba wiemy, co oznacza pokazanie komuś środkowego palca; ci z nas, którzy otarli się bliżej o kulturę brytyjską, wiedzą również, że obraźliwym może być pokazanie dwóch palców, ale mało kto wie, że w Japonii mogą zostać uznane za obelgę cztery palce (informacji tej nie znajdziemy też na Wikipedii).

Gest o którym mowa w tekście wygląda dosyć podobnie.

Otóż w Japonii pokazanie dłoni z podniesionymi do góry czterema palcami jest gestem obraźliwym, gdyż sugeruje przynależność do burakumin, mocno dyskryminowanej grupy społecznej. W zależności od interpretacji cztery palce mogą nawiązywać do tego, że burakumin często pracowali w przemyśle mięsnym i tracili palce podczas tej niebezpiecznej pracy, albo do tego, że na czterech nogach chodzą zwierzęta, a część “prawdziwych” Japończyków uważa burakumin za inną rasę.

Temat burakumin to historia tyleż fascynująca, co przykra. Określenie to składa się z trzech znaków kanji i dosłownie oznacza ludzi ze wsi (部落 – wioska, wieś, wiocha, 民 – ludzie, mieszkańcy, nacja), ale nie jest ono tylko ekwiwalentem polskiego “wieśniaka” czy “buraka”, mimo iż brzmi podobnie. Burakumin to potomkowie eta, czyli przedstawicieli najniższej klasy społecznej w feudalnej Japonii: grabarzy, garbarzy, rzeźników czy katów. Podobnie jak w przypadku hinduskich niedotykalnych, jedną z głównych przyczyn dyskryminacji eta była nieczystość wykonywanych zawodów (zwłaszcza z punktu widzenia dominującego wtedy w Japonii szintoizmu).

Jedno z bardzo niewielu zdjęć przedstawiających eta, datowane na rok 1873 (The Tom Burnett Collection).

Opis tej klasy znaleźć można między innymi w książce “Shōgun” Jamesa Clavella. Eta żyli w odosobnionych wioskach bądź wydzielonych dzielnicach (by nie rzec gettach), a traktowani byli jak podludzie – spotykali się z ostracyzmem społecznym, niemożliwy był dla nich awans klasowy, a także nie wolno im było zawierać związków małżeńskich poza swoją kastą. Choć podczas Restauracji Meiji eta zostali formalnie zrównani z resztą społeczeństwa na mocy edyktu z 1871, znoszącego podział kastowy, de facto pozostali dyskryminowani aż po czasy obecne. Z początku figurowali w spisie ludności jako “nowi obywatele” (shin heimin) czy “byli eta” (moto eta), przez co pozostawali nadal oznaczeni i łatwi do zidentyfikowania – stąd też ich sytuacja prawie nie uległa zmianie.

Prześladowanie burakumin było i jest problemem szczególnie tam, gdzie ich społeczności były najbardziej liczne, zwłaszcza w regionach Kantō i Kansai. W czasach nowożytnych, w powojennej Japonii, dyskryminacja burakumin przejawiała się między innymi w utrudnianiu małżeństw z osobami spoza ich grupy, w obraźliwych grafitti, blokowaniu dzieciom dostępu do lepszych szkół, a także nieprzyjmowaniu do pracy bądź zwalnianiu z niej po ujawnieniu pochodzenia. Nie ma się co zatem dziwić, że duża część yakuzy rekrutowała się spomiędzy burakumin – po prostu inne drogi zarobkowania czy też awansu społecznego pozostawały dla nich zamknięte.

Obecnie sytuacja poprawia się, aczkolwiek wciąż jeszcze burakumin pozostają jedną z głównych dyskryminowanych grup społecznych w Japonii, obok Ainów z Hokkaido, rdzennych mieszkańców Okinawy, a także Japończyków chińskiego bądź koreańskiego pochodzenia. Przykładowo w latach 50. i 60. jedynie 10% burakumin udawało się zawrzeć małżeństwo z nie-burakumin – obecnie liczba ta wzrosła do około 50%. Jeszcze w latach 70. udowodniono dużym japońskim koncernom (m.in. Nissan, Toyota, Honda) używanie list, zwanych chimei sōkan, zawierających miejsca i adresy, z których mogą pochodzić burakumin, a także wyciągów z narodowego rejestru obywateli koseki celem sprawdzania informacji o pracownikach. Ostatnie udowodnione stosowanie tych list, o jakim udało mi się znaleźć wzmiankę, datuje się na 1998 rok.

Okładka filmu „Pożegnania”.

Problem burakumin jest praktycznie nieobecny w dyskursie publicznym, słowa tego nie znajdziemy w większości japońskich słowników, a wzmianki o nich w zachodniej literaturze są usuwane – przykładowo książka “Wschodzące Słońce” Michaela Crichtona została w wydaniu japońskim ocenzurowana. Jednym z niewielu współczesnych filmów z Japonii dotykających tego zagadnienia są “Pożegnania” (“Okuribito”): jego główny bohater, Daigo, zaczyna pracę w domu pogrzebowym, i choć na ekranie nie pada ani razu słowo burakumin, dla Japończyków kontekst tego zajęcia jest oczywisty. Daigo ukrywa prawdę o swojej pracy przed wszystkimi, także przed żoną, która później opuszcza go, dowiadując się o zajęciu męża.

Wracając zatem do delikatnej kwestii czterech palców w kontekście gier wideo, widać,  że w Japonii konotacje wiążące się z tą akurat liczbą palców są odmienne niż w naszym kręgu kulturowym. Stąd też nie dziwi nacisk na twórców czteropalczastych postaci wywierany przez organizacje walczących o prawa burakumin, którego ofiarą padli wspomniani na początku tego artykułu bohaterowie gier.

Wojownicy księżczniczki w wersji z czterema palcami.

Tytułowym księżniczkom z “Fat Princess” oraz ich podwładnym dołożono po palcu, dzięki czemu gra ukazała się w Japonii jako Pocchari Princess. Przy okazji lekko zmieniono przymiotnik w nazwie gry – pocchari tłumaczy się bardziej jako “pulchna” czy też “puszysta” niż po prostu “gruba”.

Znajdź dziesięć drobnych różnic w stosunku do wersji zachodniej.

Również Crash z “Crash Bandicoot” został poddany zabiegowi uzupełnienia liczby palców, o czym na marginesie opisu przygód związanych z lokalizacją tego tytułu w Japonii pisze na swoim blogu twórca gry Andy Gavin, jednak bez wnikania w detale (“a few characters originally had four fingers, which is typical of most American cartoon characters. Apparently the Japanese have a more than usual dislike of disfigured humanoids. Fingers were added”).

Jeśli przyjrzeć się uważnie, na okładce po lewej widać u Crasha cztery palce, a na okładce po prawej – pięć.

Japonia była też jedynym poza Niemcami krajem, w którym ocenzurowano okładkę “Left 4 Dead” – choć można by polemizować, czy bardziej było to związane z jej brutalnością (urwany kciuk), czy też z faktem demonstracji czterech palców, to jednak w kontekście kwestii burakumin sprawa wydaje się być dosyć oczywista.

Kanoniczny księżyc z odciskiem łapki Abe’a.

Z kolei w przypadku uroczego “Abe’s Oddysee” autor gry, Lorne Lanning, zdecydował się pójść pod prąd, w związku z czym w wersji japońskiej Abe miał dla odmiany tylko trzy palce. Narzekał przy tym (Lorne, nie Abe), zresztą poniekąd słusznie, że przecież Mudokony pracują w fabryce mięsa, więc akurat w tym przypadku konotacje związane z uciętymi palcami nie są aż tak bardzo niestosowne, a niewesoła sytuacja bohaterów gry może zwrócić uwagę na problem dyskryminacji zatrudnionych w przemyśle mięsnym burakumin.

Księżyc ze zmodyfikowaną trójpalczastą łapką.

Żeby w przyszłości ułatwić proces produkcji kolejnych tytułów spod znaku Oddworld (zmiana assetów w grze kosztuje czas i pieniądze), w drugiej części przygód Abe’a wszystkie Mudokony miały już po trzy palce, ku niejakiemu zdziwieniu grających w nią Europejczyków i Amerykanów. Bohaterem następnej gry z tego uniwersum był wprawdzie niejaki Munch, należący do innej rasy, ale Abe pojawiał się tam na gościnnych występach, wciąż w wersji trójpalczastej. Co ciekawe, w obecnych wznowieniach gier od Oddworld Inhabitants zapowiedziano powrót do kanonicznej liczby palców.

Nie tylko gry wideo borykały się z tym problemem: z kwestią czterech palców zmierzyć musiały się też takie postaci, jak Listonosz Pat i Bob Budowniczy. Z kolei Disney płaci miliony dolarów rocznie, aby uniknąć dokonywania podobnych zabiegów na Myszce Miki i innych postaciach ze swojej stajni. Także “Simpsonowie” wyświetlani są w Japonii bez ingerencji w liczbę palców, zapewne również za sutą opłatą. Można przypuszczać, że na lukratywnym japońskim rynku obie te marki zarabiają na tyle dużo, iż bardziej kalkuluje się zapłacić sowity datek niż wprowadzać daleko idące zmiany w już gotowych animacjach. Oczywiście rodzi się pytanie, na ile etycznym jest, by sprawa tak delikatna traktowana była mniej lub bardziej pobłażliwie zależnie od tego, ile zapłaci twórca – ale to już inna kwestia.

Dyskryminacja zasmuca Abe’a.

Jak widać, nawet tak pozornie nieskomplikowana sprawa jak wydanie gry w innym rejonie świata może być źródłem niespodziewanych problemów i ciężkich do przewidzenia nieporozumień kulturowych. Rzecz jasna, Japonia jest krajem specyficznym, o mocno odmiennej od naszej kulturze, w związku z czym mniej dziwi fakt, że o niektórych wyzwaniach wiążących się z lokalizacją nawet nie śniło się ruszającym na podbój tego rynku przedstawicielom Zachodu. Być może powyższy artykuł uchroni naszych rodzimych twórców przed popełnieniem podobnych pomyłek, a być może uwrażliwi kogoś na kwestię dyskryminacji mniejszości, przykładów której nie brakuje też na naszym własnym podwórku.

 

Źródła i lektura uzupełniająca:
Nanette Gottlieb “Linguistic Stereotyping and Minority Groups in Japan”
http://www.iheu.org/fr/node/2453
http://www.iheu.org/untouchability-japan-discrimination-against-burakumin
http://findarticles.com/p/articles/mi_m2242/is_n1532_v263/ai_14567860/
http://encyclopedia.jrank.org/articles/pages/6033/Burakumin.html
http://www.japanprobe.com/2009/05/03/burakumin-groups-angry-at-google-earth/
http://en.wikipedia.org/wiki/Burakumin
http://www.oddworld.com/about/faq/
http://news.bbc.co.uk/2/hi/entertainment/720419.stm
http://andriasang.com/comf8e/fat_princess_finger/
http://www.flickr.com/photos/24443965@N08/2862111344/

36 odpowiedzi do “Delikatna kwestia czterech palców

  1. Michal 'bonzaj' Staniszewski

    Bardzo ciekawy wpis, ktory moge nieco rozwinac, gdyz w listopadzie zeszlego roku spotkalem sie z producentami „Fat Princess”. Spotkanie wyniklo z podobnego problemu, ktory mielismy w „Daturze”, a mianowicie odciecie reki straznika. Otoz okazalo sie, ze odcinanie czlonkow w Japonii powoduje momentalne otrzymanie ratingu Cero odpowiadajacemu PEGI18 w Europie. Dodatkowo takich gier nie mozna wydawac w PSN. Dlatego tez musielismy zmodyfikowac scene obcinania reki na bardziej symboliczna. Poza tym w scenie koncowej straznik w wersji japonskiej ma zabandazowana reke, w pozostalych ma zabandazowany kikut. I teraz najciekawsza rzecz. Producenci „Fat Princess” powiedzieli mi, ze gdy byl u nich na wizytacji szef WWS (sony world wide studios), to sluchal ich caly czas wpatrzony w rysunek koncepcyjny do ich gry i byl lekko blady. Pod koniec zapytal sie dlaczego postacie maja 4-ry palce :). To czego sie amerykanie od nich dowiedzieli, ze zarowno 4-ry palce jak i obciete czlonki in general, maja zwiazek z bomba atomowa w Hiroshimie. Po wybuchu przez wiele lat rodzily sie tam dzieci z brakujacymi czlonkami. I teraz jak czytam ten artykul, ktory jest dla mnie o wiele bardziej wiarygodny, to twierdze ze po prostu temat „burakumin” jest tak wielkim tabu w Japonii, ze mlode pokolenie moze o nim wiedziec bardzo malo, a rodzice sprytnie probuja ominac go przy pomocy tej historii z Hiroshimy. Bardzo ciekawy tekst.

    Odpowiedz
    1. Bartłomiej Nagórski Autor tekstu

      Witaj Michale,

      Dziękuję bardzo za ten komentarz – uwielbiam takie ciekawostki zza kulisów, a tu jeszcze na dodatek bezpośrednio dotyczy to tego tematu.

      Co do wersji szefa WWS, to z jednej strony brzmi ona w miarę sensownie (byłem w muzeach bomby atomowej w Hiroshimie i Nagasaki, widziałem zdjęcia i filmy, słabo się robi na myśl o tych dzieciach), ale z drugiej – dlaczego wtedy tabu byłoby obcinanie części ciała? Może chodzi o obyczaje yakuzy, ale o tym już szef nie wspomniał.

      Mam zatem wrażenie, że jest to złagodzona wersja dla gaijinów, zwłaszcza że Japończycy nie raz i nie dwa takie wersje stosują (por. „w języku japońskim nie ma przekleństw”). Także w przypadku kwestii czterech palców: Andy Gavin pisze, że Japończycy nie lubią okaleczonych humanoidów, Lorne Lanning, że reprezentuje to klasę robotników przemysłu mięsnego – zapewne takie właśnie wersje usłyszeli.

      Co więcej, nieoceniona Nanette Gottlieb pisze, że, jak wiele innych tematów, również kwestia burakumin jest starannie zamiatany pod dywan:
      http://books.google.pl/books?id=s5CKUpAkUlkC&lpg=PA56&dq=nanette%20gottlieb%20neta%20ko%20okasanai&pg=PA56#v=onepage&q&f=false

      Tłumaczenie szefa WWS ładnie wpisuje się w ten obraz.

      Odpowiedz
    2. Michał Ochnik

      @Michał

      „Otoz okazalo sie, ze odcinanie czlonkow w Japonii powoduje momentalne otrzymanie ratingu Cero odpowiadajacemu PEGI18 w Europie.”

      Zastanawiam się jak to wpłynęło na rating obu trylogii Star Wars w Japonii…

      Odpowiedz
  2. Rhobaak

    O ile odniesienia do burakumin w „Okuribito” były dość łatwe do zauważenia, to w życiu nie przypuszczałbym, że okładka L4D ma coś wspólnego z tym tematem. Przykłady ze świata gier są bardzo ciekawe, nie sądziłem, że to tabu jest tak silne. Świetny tekst!

    Odpowiedz
    1. Bartłomiej Nagórski Autor tekstu

      Dzięks!

      Wiesz, w przypadku okładki „Left 4 Dead” faktycznie może chodzić o jej brutalność – ale zważywszy pozostałe informacje, wcale niekoniecznie. Przy żadnej z wersji nie będę się jakoś bardzo upierał.

      Odpowiedz
  3. zi3lona

    Strasznie (bardzo?) lubię takie teksty o sprawach, nad którymi człowiek się na co dzień nie zastanawia, a wystarczy że otrze się o inny krąg kulturowy i , z naszej perspektywy, błahostki rosną do poważnych problemów. I zaczynają znaczyć. Czekam na więcej.

    Odpowiedz
  4. Mirek Filiciak

    Fascynujący tekst! Zastanawia mnie tylko jedno – jak to tabu obcinanych kończyn ma się do japońskiej popkultury? Bo przecież od kina samurajskiego po mangę i anime mnóstwo jest tego typu obrazów i zawsze byłem przekonany, że japońska kultura daje zdecydowanie większe od naszej przyzwolenie na epatowanie okaleczeniami, dekapitacjami, itp. Dałoby się też chyba znaleźć parę drzeworytów z wizerunkami osób o cokolwiek zdekompletowanych kończynach. Czy może przemoc jako taka nie jest problemem, a tylko bardzo specyficzne jej formy, kojarzone z burakumin, a tylko dla nas te różnice są niewidoczne?

    Odpowiedz
    1. Bartłomiej Nagórski Autor tekstu

      Mam wrażenie, że jest jak piszesz, Mirku: rzeczy budzące niewygodne skojarzenia z pewnymi klasami społecznymi mogą być tabu. Kwestia burakumin jest zamiatana pod dywan, a tłumaczenie szefa WWS posiłkujące się yakuzą etc. jest raczej zasłoną dymną.

      Inna rzecz, że cztery paluszki u postaci w kreskówkach których grupą docelową są dzieci (Bob Budowniczy) mogą budzić skojarzenia z yakuzą, a akurat szczegółów funkcjonowania grup przestępczych rodzice mogą nie chcieć im tłumaczyć.

      Odpowiedz
  5. CanonG5

    A jak ma się do powyższego fakt że w wielu azjatyckich kulturach, w tym japońskiej, 4 jest uznawane za liczbę przynoszącą pecha? I rzeczywiście istnieją japońskie produkty które nigdy nie miały wersji oznaczonej czwórką.

    Może to wszystko jest ze sobą powiązane?

    Odpowiedz
  6. Andrzej Dudkiewicz

    Powinno się tam wpuścić naszego Pełnomocnika Ochrony Danych Osobowych.
    Dziękuję za tekst, który w każdym właściwie rodzaju kontaktów ilustruje znaczenie różnic kulturowych. I pożytek z ich znajomości.

    Odpowiedz
    1. Bartłomiej Nagórski Autor tekstu

      Dziękuję bardzo!

      I tak, pan Wojciech Wiewiórowski z GIODO to twardy zawodnik, w Japonii też przydałby się taki ktoś, żeby sprzedać tym firmom przysłowiową „blachę w czoło”.

      Odpowiedz
  7. Jarek Widomski

    A zdaje się okładka Left 4 Dead 2 w UK również została zmieniona dokładnie z powodów wymienionych na samym początku.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *