Kłaniam się jeszcze raz nisko w pas Panu Wojciechowi Kozłowskiemu, szefowi Galerii BWA w Zielonej Górze, za zaproszenie. Myślę, podobnie jak on, że im więcej takich spotkań między światem gier a światem sztuk wizualnych, tym lepiej dla obu stron. Ci, którzy do Zielonej Góry nie dotarli, niech się nie przejmują – spotkanie było nagrywane, więc w niedługim czasie powinno być w całości dostępne na łamach Jawnych. A dla tych, co dotarli – obiecany zestaw tytułów, przypisów i linków.
Archiwa tagu: Bientot l’ete
Plaża, grind i związki na odległość. Raz jeszcze o „Bientôt l’été”
Zawsze z dużą ciekawością przyglądam się dokonaniom Tale of Tales. Minęły już trzy lata od wydania „Fatale”, art games coraz rzadziej traktowane są w branży jako niechciane dziwadło, przyjęło się nawet dla nich nowe określenie notgames (które z kilku powodów niezbyt lubię). Tym bardziej ciekawy byłem, jak będzie wyglądał i jak przyjmie się kolejny projekt Tale of Tales – inspirowane prozą Marguerite Duras „Bientôt l’été”. Pisał już o nim na Jawnych Paweł Schreiber i tym, którzy z „Bientôt l’été” nie mieli do czynienia, polecam przeczytanie tego wpisu w ramach wprowadzenia. Chciałem dorzucić parę słów od siebie, tym bardziej, że nowa gra Tale of Tales nieco mnie rozczarowała i wydaje mi się dziełem dużo mniej skończonym i dopracowanym niż „The Path” czy „Fatale”.
Ale po kolei.
2012: subiektywne podsumowanie
Nie, nie zacznę od obowiązkowego dowcipu na temat końca świata, którego ponoć nie było. Nie zacznę też od wyjaśnienia, że nie ma to być podsumowanie przekrojowe, soczyste i wyczerpujące, tylko subiektywne – bo to widać już w tytule. Wyjaśnię tylko, dlaczego jest szczególnie subiektywne – otóż w tym roku, w związku z przeprowadzką, remontami i remanentem życiowym z okazji wejścia w związek małżeński, miałem dużo mniej czasu na granie, niż w poprzednim, a zatem i mój ogląd tego, co się w świecie gier działo, jest pewnie mniej całościowy. Ale nie mniej zaangażowany niż zwykle. Do rzeczy: oto najważniejsze moim zdaniem sprawy, które działy się w świecie gier wideo w świętej pamięci roku 2012.
„Tu chodzi o ludzi, nie o systemy”. Rozmowa z Michaëlem Samynem ze studia Tale of Tales
Od autora: Nie jest to typowy wywiad, gdzie zadający pytania przyjmuje rolę „obiektywnego dziennikarza”. To raczej dyskusja, w której dążyłem do wymiany spostrzeżeń, jako osoba mająca ukształtowane poglądy, w tym przypadku stosunkowo bliskie rozmówcy. Zawiera moje spojrzenie na dialog krytyka – twórcy. Polskie tłumaczenie jest swobodne, co zostało skonsultowane z rozmówcą. Zachęcam do porównania z wersją oryginalną, dłuższą o kilka akapitów, szczególnie przy pierwszej odpowiedzi. Zredagowanie wersji polskiej miało na celu zwiększenie zwięzłości tekstu i dostosowanie do specyfiki językowej.
„It’s about people, not about systems”. An interview with Tale of Tales’ Michaël Samyn
From the author: This is not a typical interview, where questions are being asked by an “objective” journalist. This is more of a discussion or an exchange of ideas, where the person asking questions has an established critical opinion, in this particular case – quite adjacent to the interlocutor. It is my point of view on dialogue between critics and artists.
Zeszłego roku
„Zeszłego roku w Marienbadzie”. Uwielbiam. Francuski film z 1961 roku, w którym właściwie nic się nie dzieje, a bohaterowie rozmawiają przez większość czasu o niczym, a jednak ogląda się go z wypiekami na twarzy. Hipnotyzuje i zachwyca. Przenosi w dziwaczny, senny świat, w którym obowiązuje zupełnie inna logika. Liczą się w nim tylko badawcze spojrzenia, chwile milczenia i rozmowy, w których żadne zdanie tak naprawdę nie dotyka poprzedniego. Swego czasu w „Przekroju” porównywałem do „Marienbadu” grę (?) „Dear Esther” jako najlepszy komputerowy odpowiednik tego, co zrobili reżyser filmu, Alain Resnais, i jego scenarzysta, Alain Robbe-Grillet. Ale kilka dni temu pojawił się tytuł jeszcze bardziej zbliżony do „Marienbadu”, najnowsza produkcja studia Tale of Tales, „Bientôt l’été”.