10 odpowiedzi do “Galeria Snów: Kanał

    1. Paweł Schreiber Autor tekstu

      @Mrrruczit – Ee, no coś Ty. Tu jednak na poważnie. Wajda jest jednak twórcą nieco bardziej na świecie rozpoznawalnym niż Stasiuk :). W pewnych kręgach bywa kultowy – choćby Scorsese się w nim kocha bez pamięci i przyznaje, że w „Taksówkarzu” De Niro chodzi w skórzanej kurtce, bo naśladuje Maćka Chełmickiego z „Popiołu i diamentu”. „Popiół i diament” dublują też w przynajmniej dwóch miejscach „Gangi Nowego Jorku”. No i „Popiół i diament” Scorsese kazał oglądać DiCaprio w czasie przygotowań do roli w „Infiltracji”.
      Ta scena z „Kanału” (w której Stokrotka i Korab docierają do wylotu kanału i napotykają kratę) jest kultowa, nie tylko w Polsce, a zombiak, który tam stoi, jest ewidentnie easter-eggowy. Stoi (zawsze!) z tęsknie wychyloną główką, a drzwi do niego prowadzących nie da się otworzyć.
      To miłe, jak w „Dead Island” twórcy przemycają różne polskie drobiażdżki – a to polscy turyści odmawiający „Zdrowaś Mario”, a to „Fakt” leżący od czasu do czasu na stoliku…

      Odpowiedz
      1. mrrruczit

        Aha, to dziękuję za uświadomienie; ja z polską kinematografią jestem troszkę na bakier i mam spore dziury w wiedzy na ten temat.
        A w temacie dorzucę link do kanału delikwenta, który wyszukuje easter eggi w Wiedźminie 2:
        http://www.youtube.com/user/EnzinhoFCB#p/u

        Mój ulubiony jest ze Strażników, ale jest też Potop, Lalka czy Zemsta.

        Odpowiedz
    1. Paweł Schreiber Autor tekstu

      W sensie, bardzo poważnie przyjmuję taką możliwość, oczywiście bez pewności. Ludzie robiący gry bywają czasem (z konieczności) oczytani filmowo:). A niezależnie od tego, czy to zamierzone, czy nie, samo zestawienie tych obrazków i kontekstów jest dość ciekawe.
      Z odrobinę innej beczki konwencja zzombfikowania Powstania Warszawskiego pojawiła się przynajmniej raz w którejś z antologii komiksowych o Drugiej Wojnie (nie pamiętam już, czy w Wojnie Narysowanej, czy w antologiach z Muzeum Powstania), i wypadła całkiem ciekawie.

      Odpowiedz
        1. Paweł Schreiber Autor tekstu

          I może masz rację. Ale akurat żeby robić aluzje do „Kanału” nie trzeba być aż tak wielkim erudytą – to abc filmoznawstwa, więc jeśli ktokolwiek miał z nim styczność, choćby jako niespełniony a wiecznie marzący o filmówce (jak wielu ludzi), to mogło mu coś takiego zostać. A ludzie z Techlandu czasem sprawiają wrażenie, jakby całkiem sporo filmów oglądali.

          Odpowiedz
  1. Tomasz Ilnicki

    Przyznam, że jestem w szoku po ujrzeniu oceny końcowej dla Dead Island wystawionej przez Konrada Hildebranda z Polygamii. Nota 2/5 to wg ww. serwisu gra słaba, lecz niepozbawiona dobrych momentów. W przypadku DI uważam, że jest odwrotnie: jest to gra dobra, momentami nawet bardzo, jednak niepozbawiona słabych momentów.

    Recenzowałem najnowszy produkt Techlandu i w głowie mi się nie mieści, że graliśmy w tę samą grę. Uważam, że ocena na łamach Polygamii jest bardzo krzywdząca i niesprawiedliwa. Pragnę pokrótce odnieść się do kilku zarzutów.

    „Jednym z moich głównych zastrzeżeń względem samej mechaniki gry jest niski poziom trudności i brak atmosfery zaszczucia.”

    Atmosfera zaszczucia jest fantastyczna, w szczególności dzięki przerażającym odgłosom wydawanym przez zombie oraz ich dzikiego zachowania gdy w szale pędzą sprintem w kierunku bohatera. Dodatkowo na wyspie panuje bez przerwy złowroga, stale pompująca napięcie cisza, przerywana jedynie wyżej przytoczonymi odgłosami. Jest to jeden z najsilniejszych punktów gry i kompletnie nie rozumiem tego zarzutu. Z kolei poziom trudności domyślnie ustawiony jest na łatwy, więc może dlatego rozgrywka była zbyt prosta.

    Z wieloma wadami się zgadzam, lecz nie stanowią one aż tak tragicznego obrazu gry, jak wynika to z recenzji. Scenariusz ma kilka bardzo wciągających momentów, dzięki którym nie mogłem oderwać się od konsoli. Oczywiście mówimy tu o prostej historii dobrze wpisującej się w kanon tematu nieumarłych. Jeżeli Konrad oczekiwał dojrzałej opowieści to pomylił adres, w końcu to jest gra o masakrowaniu zombie! Niemniej jednak rzeczywiście nie prezentuje się ona szczególnie dobrze nawet jak na tematykę, której dotyczy.

    W recenzji nie ma słowa o całym mnóstwie smaczków, jakie Wrocławianie zawarli w swej produkcji, a które z powodzeniem angażują gracza w świat gry (modlitwy ocalałych, taśmy z fantastycznymi nagraniami i wiele innych).

    „Nie jestem przekonany, czy stworzenie gry o szermierce, w której głównymi przeciwnikami są bezrozumne stwory, jest najciekawszym pomysłem. Zombie nie stosują uników, nie boją się, chcą tylko jednego: zjeść swoją ofiarę. Z tego też względu cała finezja systemu walki leży po stronie gracza.”

    To chyba zgodna z obowiązującymi od lat standardami norma dotycząca tych stworów, czyż nie? Dlatego też starcia są emocjonujące. Fakt, że w ostatnich dwóch odsłonach Resident Evil wzbogacono zombie w umiejętność unikania kul nie czyni z niej standardu. Jest to w mojej opinii zwykłe czepialstwo i szukanie dziury w całym, podobnie jak zdanie:

    „… a szpilki mojej bohaterki były najprawdopodobniej zbudowane ze stali, bo bez problemu skakałem po głowach zombie przez kilkanaście godzin.”

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *