Mała, zielona żabka

they_breathe_artwork_2_by_teamlando-d4icmnv

http://www.theworkingparts.com/theybreathe/

Mała, zielona żabka siedzi na drewnianej kłodzie unoszącej się na powierzchni wody. W pewnym momencie stworzenie zeskakuje ze swojego siedziska i zanurza się w otaczającą głębię, kryjącą zatopniony las. Żabka z uporem płynie w dół, łapczywie wychwytując unoszące się dookoła bąble powietrza. Jeśli nie będzie tego regularnie robić – zacznie tracić rezerwy tlenu by wreszcie udusić się i utonąć.

Na spotkanie z pierwszym agresywnym mieszkańcem głębin nie trzeba długo czekać. Dziwnie wyglądające zwierzę, przypominające nieco łosia (pod wodą?), zaczyna żabkę atakować, szarżując w jej kierunku. Każdy udany cios popycha ją bliżej ku śmierci, odbierając część pozostałego w trzewiach powietrza. Agresora nie da się w żaden sposób skrzywdzić – można jedynie mieć nadzieję, że w pogoni za ofiarą sam zapomni o powietrznych bąblach i wreszcie zginie.

Zanim przeciwnik dokona żywota, dookoła niespodziewanie pojawiają się inne żabki – szamotające się bezradnie, próbujące w panice przed czymś uciec na powierzchnię zbiornika, a jednocześnie zbyt słabe by dotrzeć do tlenowych bąbelków. Możemy im pomóc, popychając je w odpowiednim kierunku ale ucieczka przed „łosiem” i jednoczesne niesienie ratunku to trudne zadanie. Tlenu dookoła niewiele, a przecież trzeba będzie dzielić się nim z pobratymcami.

Zejście w mrok

tb_screen_11

Łosie. Wszędzie te dziwne łosie. http://www.theworkingparts.com/theybreathe/

Tak rozpoczyna się „They Breathe” – krótka, niespełna godzinna produkcja studia The Working Parts. Podstawowym zadaniem gracza jest tutaj utrzymanie przy życiu kierowanej przez niego żabki – na tyle długo, by umożliwić jej dotarcie do dna wodnego zbiornika. Wymaga to zdwojonego wysiłku, bo „They Breathe” oferuje wyzwanie na więcej niż jednym poziomie. Po pierwsze – trzeba bacznie obserwować otoczenie i zrozumieć zachowanie drapieżników by móc wykorzystać je przeciwko nim. Po drugie – niezbędne jest przezwyciężenie rosnącego, podskórnego lęku przed wrogim, obcym środowiskiem.

To właśnie dlatego im dłużej w „They Breathe” grałem, tym trudniej było kontynuować. Niebezpieczeństwa pojawiały się jedno po drugim, za każdym razem trudniejsze do uniknięcia ale też bardziej niepokojące. Podwodny świat krył w sobie historię walki o cenny, rzadki tlen, a kolejne etapy, przybliżające do poznania prawdy o zatopionym lesie, ciążyły psychicznie niczym zawieszony na szyi, mosiężny łańcuch.

Przez całą rozgrywkę na ekranie nie pojawiło się ani jedno słowo wyjaśnienia. Klaustrofobiczne odgłosy otoczenia i ambientowa, subtelna muzyka współgrały z prostą, rysunkową oprawą graficzną i gamą barw utrzymaną gdzieś pomiędzy żywą zielenią i brudnym, ciemnym brązem. Opowieść budowana była za pomocą zabiegów estetycznych i interakcji, która bez tutorialowego wprowadzenia dawała do zrozumienia, że jedyne co się liczy to wola przetrwania i zmysł obserwacji, oraz że w gruncie rzeczy bezbronna żabka przetrwać może tylko dzięki własnemu sprytowi i zwinności.

Ze względu na przytłaczającą atmosferę ciężko tu było mówić o rozrywce czy jakiejś przyjemności z grania. Gdy dotarłem do końca gry, wymęczony odetchnąłem z ulgą, by w kompletnej ciszy kontemplować to czego właśnie byłem świadkiem. W ten krótki i intensywny koszmar warto było się jednak zanurzyć, bo „They Breathe” odniosło sukces na polu wyjątkowym dla swojego medium – posługując się jedynie interakcją, wzbudziło we mnie autentyczne emocje i skutecznie przekazało własną, oszczędną narrację.

Grę można kupić min. na Steamie i Xbox Live Marketplace, co gorąco polecam. Nie włączajcie jej jednak w trakcie obniżki nastroju – „They Breathe” zepchnie Was bowiem jeszcze głębiej, w toń ponurych myśli i strachu nie tyle przed tajemnicą, co przed pełnym jej odkryciem.

7 odpowiedzi do “Mała, zielona żabka

    1. Bartłomiej Nagórski

      Ojcowie założyciele mają dzieci, zobowiązania i pracę, więc zostaje im mało czasu na hobby. Ja nie mam dzieci, ale za to mam koty i kredyt we franku. :) Niestety, życie ostatnio wygrywa z pisaniem.

      Odpowiedz
    2. Paweł Schreiber

      Są, są, ale, jak napisał Bartek, koszmarnie zapracowani. U mnie po pierwsze wesoły dzieciaczek, a po drugie – wciąż rosnący stos obowiązków uczelnianych, w tym specjalizacja ludologiczna GAMEDEC na UKW, z którą wiąże się mnóstwo roboty.

      Odpowiedz
      1. Surin

        Zrozumiałe, zrozumiałe, zrozumiałe… Kurzu wcale tak dużo nie ma, trochę wyolbrzymiałem. Trzymam kciuki za sukcesy zawodowe i za pełnię kontroli nad życiem prywatnym.

        Odpowiedz
  1. Roman Książek

    Michale, bardzo fajny tekst! Ja ostatnio na peronie wylałem trochę wody mineralnej obok przybyłej tam żaby (piszę o żabie, która jeździła koleją), chyba była zadowolona. Można powiedzieć, że wyszedłem poza konwencję „They Breathe”.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *