Archiwa autora: Tomek Gop

O lekcjach zadanych

Nie żyjemy w ciężkich czasach. Mimo kryzysu, terroryzmu czy hipsterstwa, możliwości i przeszkód jest mniej więcej tyle samo co dziesięć i sto lat temu. Statystycznie, bo to przecież zależy od tego czy człowiek skupia się na przeszkodach, czy dostrzega możliwości.

Jeśli ktoś chce uprawiać sport żeby zdrowiej się czuć, to nie musi czekać do zimy aby obkupić się sprzętem narciarskim za grube tysiące i lecieć do Aspen. Wystarczą odpowiednie buty, dres, ścieżka w pobliskim parku i godzina dziennie. To może coś mniej ekstremalnego – taki Myslovitz. Czy wiecie, że gdy zaczynali karierę, grali w piwnicy i zamiast perkusji używali plastikowego wiadra odwróconego dnem do góry? Trudne czasy były gdzieś obok nich. Albo z beczki obok, zawsze chciałem się nauczyć grać na gitarze, odkąd kolega pożyczył mi mocno nadwyrężoną radziecką pudłówkę. Następną gitarę, już nową, dostałem w prezencie pięć lat później. Służy mi do dziś, czyli – chwalić Jimmiego – 15 lat.

Spełniacz Życzeń w pierwszym S.T.A.L.K.E.R.ze. Czy wiecie, że spełniał on takie życzenie, na jakie gracz przez całą grę pracował? A wiecie, że było też zakończenie bez żadnego życzenia? A wiecie, że w Metro 2033 był podobny system, a mimo to wielu recenzentów było zaskoczonych takim rozwiązaniem i uznali je za "niespodziewane" tudzież "kiepsko wytłumaczone"? Tyle ciekawostek...

Spełniacz Życzeń w pierwszym S.T.A.L.K.E.R.ze. Czy wiecie, że spełniał on takie życzenie, na jakie gracz przez całą grę pracował? A wiecie, że było też zakończenie bez żadnego życzenia? A wiecie, że w Metro 2033 był podobny system, a mimo to wielu recenzentów było zaskoczonych takim rozwiązaniem i uznali je za „niespodziewane” tudzież „kiepsko wytłumaczone”? Tyle ciekawostek…

Czytaj dalej →

O miksturach

Obrazek narysowany przez Bruno Schulza w roku 1934 – tym samym, w którym napisał „Sklepy cynamonowe”. Sztuka? Perwersja? Psychoanaliza? Do której szuflady to włożyć?

Gatunki gier to materia wcale niełatwa i bynajmniej nie czuję się tu ekspertem. Trudno się zresztą dziwić temu, że temat jest złożony, skoro szufladkowanie przynosi każdemu medium tyle samo dobrego, co i średniego. „Incepcja” to film akcji czy s-f? U2 gra rocka czy pop? „Sklepy cynamonowe” łatwiej czytać jako zbiór opowiadań (fantastycznych? rodzajowych?) czy jako zjawisko z pogranicza liryki? Ba, o literaturze uczymy się w podstawówce, a kwestie gatunków muzycznych i filmowych od biedy da się zgłębiać w toku dedykowanych studiów, ale gry? Otchłań niezgłębiona.

Będę konsekwentny i znów napiszę o czymś, na czym się mało znam. Przez wiele lat unikałem gier o samochodach, a jedyną, która mi się względnie podobała, była „Need for Speed: Porsche Unleashed”. Potem zagrałem w „Stuntman: Ignition” i okazało się, że nawet gatunek, którego fanem miałem już nigdy nie zostać, może zaproponować mi wspaniałą rozrywkę za wirtualnym kółkiem. Wystarczyło, że spece z Paradigm zmieszali ją w rozsądnych proporcjach z mechaniką gier akcji. Wiem, dla każdego inne proporcje mogą się okazać tymi rozsądnymi, ale warto było – już nigdy złego słowa o ścigałkach nie powiem. Da się.

Czytaj dalej →