XBOX mONEy vs. PlayStation 4 players

Xbox_One_pad_bialeWiele gorzkich słów padło po prezentacji nowej konsoli Microsoftu Xbox One. Z większością lamentów się zgadzam, dla mnie również okazała się rozczarowaniem. Nie będę powtarzał powszechnie stawianych zarzutów, za to dołożę własną łyżkę dziegciu. Jeśli nie nastąpi żaden nagły zwrot akcji, PlayStation 4 wygrała z rywalem już w prologu nie tylko pod względem mocy obliczeniowej, z powodu braku nieszczęsnych wymogów podpięcia kamery oraz okresowego łączenia się z internetem itd. Zwyciężyła także, i to przez nokaut, w innej, szalenie ważnej konkurencji, być może najważniejszej. Mam na myśli poczucie odpowiedzialności za kondycję medium, którego Microsoftowi, w przeciwieństwie do Sony, najwyraźniej brakuje.

Może to wynik różnicy doświadczenia? W porównaniu do Sony, Microsoft jest w świecie konsol do gier na dobrą sprawę wciąż nuworyszem. Sony przez dekady zdążyło dokładnie przetrawić i przyswoić zasadę, że architekt i dostawca sprzętu, a także – szerzej – środowiska, w którym gry egzystują (od narzędzi programistycznych po internetowe habitaty w rodzaju dzisiejszych Xbox LIVE i PlayStation Network) ma istotny wpływ na to, jakie te gry są. W jakich kierunkach się rozwijają. Jakimi możliwościami dysponują twórcy. Przykłady można mnożyć: od najprostszych, wskazujących na zależności między budową kontrolera a sprawdzaniem się konsoli w takich gatunkach, jak platformówki (świetnie) czy MMORPG (kiepsko), po mniej spektakularne (mniejsza lub większa odwaga w finansowaniu tytułów nowatorskich, a co za tym idzie – ryzykownych finansowo).

Xbox-One_konsolaPodobnie jak telewizje nie są tylko przekaźnikami dostarczonych im treści, tak i producenci konsol mają wpływ na jakość produktów przez nie odtwarzanych. Daleko większy, niż wynikałoby to z efektów pracy studiów wewnętrznych. Mówiąc wprost: zarówno od Microsoftu, jak i od Sony zależą w istotnej mierze poziom i atrakcyjność gier pisanych z myślą o ich konsolach. Innymi słowy: poziom całego medium.

Po prezentacji PlayStation 4 w Nowym Jorku miałem silne poczucie, że Sony jest świadome tej odpowiedzialności i podejmuje wysiłki, by jej sprostać. Dało dowody, że projektując PS4 oraz jej środowisko, wysłuchało zarówno twórców gier, jak i odbiorców.

Zacznijmy od tego, co najważniejsze – od tego, co martwiło nas, graczy. A narzekamy od lat, coraz bardziej, na stagnację w głównym nurcie medium. Wydawcy stawiają bezpiecznie na kontynuacje sprawdzonych serii budowane na wciąż tych samych rozwiązaniach. Czy twórcom nagle zabrakło pomysłów? Nie. Koszty produkcji gier z najwyższej półki rosną, a kryzys ekonomiczny i powszechna dostępność gier „darmowych” lub za grosze utrudniają sprzedaż. W przypadku poważnych inwestycji ryzyko jest coraz większe, co wpływa na zachowawczą postawę liderów branży. Na szczęście są jeszcze twórcy niezależni – indies – którzy nie mają za plecami dyrektorów finansowych i potrafią robić za małe pieniądze fantastyczne rzeczy. Dzięki cyfrowej dystrybucji mogą wreszcie łatwo dotrzeć do odbiorców. Mogą nas zaskoczyć, zachwycić, zaintrygować, co coraz rzadziej udaje się wielkim studiom. Mogą wpompować w medium gier ożywczą świeżą krew, inspirując bardziej doświadczone zespoły.

Xbox_One_Kinect2Rzecz w tym, że tak jak w przypadku offowych drobiazgów na pecety dystrybucja jest stosunkowo łatwa i szybka, tak w przypadku gier na konsole proces dotarcia z produktem do klienta może przypominać drogę przez mękę. Obecna generacja konsol nie jest, oględnie mówiąc, szczególnie przyjazna twórcom niezależnym. Najwięcej przykrych opinii zbiera Microsoft. Głośny i wymowny był przypadek autorów „Feza”. Nie mogli opublikować krytycznej łatki do swej gry z powodu horrendalnie wysokich opłat certyfikacyjnych w Xbox Live Arcade.

Sony, wymyślając PS4, starało się jak najbardziej ułatwić indies tworzenie i publikowanie gier na swoje konsole (mowa także o przenośnej PS Vita). Jest to nie tylko odpowiedzialne oraz fair wobec twórców, graczy i medium. Jest to także roztropne. Po pierwsze, daje Sony szansę na dodatkowe zyski. Po drugie – i ważniejsze – fantastycznie buduje lojalność. Zarówno graczy, jak i twórców, bo niewątpliwie i jedni, i drudzy potrafią ten przyjazny gest docenić.

A Microsoft? O indies nawet się nie zająknął. Lansował coroczne produkcyjniaki od EA Sports, co można postrzegać w kategorii symbolu. Oczywiście nie da się wykluczyć, że już w czerwcu, na targach E3 w Los Angeles producent Xboksa One spróbuje odzyskać twarz. Dziś jednak niewiele na to wskazuje. Mam wrażenie, że decydenci sekcji gier w Redmond potrafią dostrzegać już wyłącznie słupki w Excelu. Obliczają zyski na podstawie analizy rynku w USA, nie przejmując się specjalnie patrzeniem w dalszą przyszłość i w dalsze regiony świata. Z biznesowego punktu widzenia pewnie i ma to sens, ale przecież można też zarabiać pieniądze w innym stylu, szerzej postrzegając swoją rolę i obowiązki. Szczerze Sony życzę, by PlayStation 4 okazała się wielkim finansowym sukcesem.

 

"Forza Motorsport 5" - gra na konsolę Xbox One

„Forza Motorsport 5” – gra na konsolę Xbox One

***

Sony także uważniej niż Microsoft wsłuchało się w głosy twórców. Programiści narzekali na trudną do opanowania architekturę procesora Cell, duże problemy z adaptacją na PlayStation 3 gier tworzonych z myślą o innych platformach, małą ilość pamięci RAM. PlayStation 4 ma już architekturę komputera PC i 8 GB bardzo wydajnej pamięci DDR5 – to nie tylko ułatwi programowanie, ale i obniży koszty przepisywania gier na języki innych platform. Na pozór Xbox One ma podobne możliwości (też architektura PC x86, też 8 GB RAM), ale wykorzystuje znacznie wolniejsze pamięci DDR3. Co gorsza, jeśli wierzyć przeciekom, mniej gigabajtów będzie do dyspozycji gry w nowym Xboksie niż w nowej PlayStation – więcej bowiem zajmie obsługa systemu. Podobno słabsza będzie też karta graficzna konsoli Microsoftu. Summa summarum wydajność Xboksa One może odstawać od wydajności PS4 na tyle znacząco, że da się to zobaczyć na ekranie.

To oczywiście w dużej mierze plotki, ale prawdopodobne. Pamiętajmy, że koszty wytworzenia Xboksa podbije nowy Kinect. Microsoft w ostrej rywalizacji z Sony nie może pozwolić sobie na wyraźnie wyższą cenę własnego zestawu, gdzieś zatem musi szukać oszczędności.

Xbox_One_prezentacjaByłaby to fatalna wiadomość dla nas wszystkich. Od dawna przestarzała elektronika X360 i PS3 hamowała rozwój medium – nie tylko pod względem możliwości kształtowania obrazu, ale i, co nawet ważniejsze, pod względem złożoności fizyki świata gry. Już przy okazji nowojorskiej prapremiery PlayStation 4 podnosiły się głosy krytyki, że skok wydajności w przypadku tej generacji konsol będzie relatywnie mały. Powolny Xbox One mógłby wyznaczać ścianę, na której zatrzymają się ambicje projektantów – także tych tworzących na komputery oraz PlayStation 4. Bo najważniejsze jest najsłabsze ogniwo. Twórcy gier chcą je sprzedawać w wersjach na różne platformy, a nie opłaca się tworzyć oddzielnych mutacji. Widzieliśmy, jak w ostatnich latach studia adaptowały gry konsolowe na pecety, wykorzystując zaledwie ułamek mocy obliczeniowej najlepszych komputerów. Obawiam się, że nawet wersje gier na Xboksa i PS mogą różnić się mniej, niż by to wynikało ze specyfikacji tych maszyn (przy założeniu, że różnica mocy byłaby wyraźna). Pomijając same koszta adaptacji, Microsoft mógłby próbować różnych form perswazji, by zniechęcać studia do optymalizowania edycji na konkurencyjną konsolę.

Jak by nie patrzeć, nie wyszlibyśmy na tym dobrze. Chciałbym wierzyć, że to jednak będzie – odpukać – obliczeniowe monstrum. Trudno mi jednak stłumić niepokój.

33 odpowiedzi do “XBOX mONEy vs. PlayStation 4 players

  1. Bartosz Grzesiowski

    PS 4 Xbox One
    – wsparcie dla indie – polityka w sprawie indie bez zmian
    – z Cell na x86 – z PowerPC na x86
    – 8 GB RAM DDR5 – 8 GB RAM DDR3
    – podobno lepsze GPU – podobno słabsze GPU
    ==================================================
    4 players mONEy(!!1oneone!!)

    Na podstawie tych informacji, które wyciekły do tej pory, trudno o łatwe zaszufladkowanie producentów konsol. Sprawa wydajności wcale nie wydaje się przesądzona (polegam na http://anandtech.com/show/6972/xbox-one-hardware-compared-to-playstation-4), a może mieć znikome znaczenie, jeżeli Microsoft dobrze wykorzysta ich olbrzymie centra danych w celu przetwarzania w chmurze na potrzeby XO. Mnie, jako gracza, bardziej interesuje nowy Kinect, który przestał być lagującą zabawką czy też pomysł na wprowadzenie automatycznego rejestrowania ważnych momentów w grze (np. popis umiejętności, wyjątkowe szczęście), niż potencjalnie nieco mniejsza moc.

    I nawet żaden ze mnie fanboy Xboksa. Na nową generację czekam przy piecu.

    Odpowiedz
  2. Aleksander Borszowski

    Kiedy porównuję liczbę dobrych systemowo gier „indie” i mocnych pod tym względem gier dużych wydawców tej generacji, „AA/AAA” ciągle ma ogromną przewagę, więc mi ta kwestia nie za bardzo przeszkadza. (Zwłaszcza, że „indie” to bardzo arbitralny termin – z jakiegoś powodu współpracujący z Warner Bros Supergiant jest indie, a Platinum Games już nie). Najsolidniejsze tytuły mniej znanych studiów pokroju Skullgirls i tak pewnie znajdą się na obu konsolach.

    Znacznie bardziej irytuje mnie konieczność łączenia się z Internetem co najmniej raz na dobę+ograniczenie korzystania z używek wraz z przypisywaniem gier do kont. Nie będzie dało się już nawet pożyczyć koledze płytki z grą, po mania panowania nad contentem rzuciła się Microsoftowi na głowę. Wprost cudowna propozycja dla fanów fighterów i niszowych, trudno dostępnych gier.

    Microsoft próbuje w końcu wykonać plan, jaki mieli od samego początku – opanowania całego salonu centrum rozrywki zamkniętym w małym, czarnym pudełku – i mam nadzieję, że na takich warunkach im się to nie uda.

    Sama nazwa wygląda mi też na próbę zatarcia w powszechnej świadomości pamięci i pierwszym Xboksie, co mi nie pasuje, bo Xbox 1 miał naprawdę ciekawą bibliotekę. :T

    @Bartosz – Jonathan Blow z dostępnych informacji wnioskuje, że może dojść do sytuacji, w której gry na PS4 będą śmigały w 60 FPS, a gry na Xbone zadowolą się 30FPS. Różnica może być dość znacząca.

    Odpowiedz
  3. deem

    Przejście na architekturę x86 oraz konsolarze roztrząsający liczbę core’ów i ilość RAMu to niechybny znak, że wojnę konsol wygrało PC.

    Odpowiedz
  4. Olaf Szewczyk Autor tekstu

    @Bartosz Grzesiowski

    Sprawa wydajności wcale nie wydaje się przesądzona (polegam na http://anandtech.com/show/6972/xbox-one-hardware-compared-to-playstation-4),

    Świetne (jak zwykle) opracowanie Ananda, ale chyba wyciągnęliśmy z niego inne wnioski. Różnica w wydajności kart graficznych zapowiada się na gigantyczną: „Sony gave the PS4 50% more raw shader performance, plain and simple (768 SPs @ 800MHz vs. 1152 SPs & 800MHz)”.

    …a może mieć znikome znaczenie, jeżeli Microsoft dobrze wykorzysta ich olbrzymie centra danych w celu przetwarzania w chmurze na potrzeby XO

    Wysoki sądzie, zgłaszam sprzeciw. Teza byłaby prawomocna tylko w przypadku wymogu stałego podłączenia Xboksa do sieci. Programiści muszą szyć swe gry z bezpiecznym założeniem, że za obliczenia odpowiada jedynie elektronika konsoli. Dodatkowe wsparcie z chmury mogłoby, odciążając lokalne podzespoły, zwiększyć szybkość wyświetlania klatek, czyli pozytywnie wpłynąć na płynność rozgrywki, nic więcej.

    A propos płynności rozgrywki i moich lęków o brak optymalizacji gier na PS4. W komentarzach pod tekstem Ananda ktoś słusznie zauważył, że nawet gdyby studia zaniżały poziom grafiki do możliwości Xboksa One, większa moc PS4 przełoży się na framerate właśnie: „The reality is that games are never fully optimized for any hardware configuration, so even if PS4 users never see higher res textures or higher poly models, having 50% (!!!) more GPU power means they will see smoother framerates with less dips.”

    @Aleksander Borszowski

    Zwłaszcza, że „indie” to bardzo arbitralny termin

    Eee tam. No przecież wiadomo: indie to ci, o których myślę, gdy mówię indie :). Każdy chyba wie, że w kontekście powyższych słów chodzi o niskobudżetowych twórców z dużą swobodą twórczą i ambicją wyjścia poza szablon.

    @Deem

    Przejście na architekturę x86 oraz konsolarze roztrząsający liczbę core’ów i ilość RAMu to niechybny znak, że wojnę konsol wygrało PC.

    Mój pecet wygrał tę wojnę już dawno :). Od roku mam kartę graficzną HD 7870, fabrycznie nadtaktowaną. Procesor też przyzwoity, tylko RAM-em odstaję. „Metro: Last Light” przy maksymalnych ustawieniach wygląda świetnie i zastanawiam się, czy Xbox One byłby w stanie pokazać tę grę w pełnej glorii – a przecież XO jeszcze nawet nie istnieje, trafi do sprzedaży pewnie późną jesienią. W dłuższej perspektywie nieciekawie to wygląda.

    Odpowiedz
  5. mrrruczit

    Konferencja była transmitowana w amerykańskiej telewizji Spike TV (część koncernu MTV) i pewnie pod taką publiczność była stworzona zarówno konferencja, jak i poniekąd sprzęt. Sterowanie głosem i gestem, fukncje telewizyjne, społecznościowe itd – gry to już tylko jedna ze składowych. A może to właśnie jest światłą drogą ku przyszłości konsol? Oby nie.

    Odpowiedz
    1. Aleksander Borszowski

      @mrrruczit

      Jeśli chcesz, poszukaj sobie reakcji na pierwszy pokaz Xboxa 360 na MTV. Gracze też odebrali go dość negatywnie, ale tu dochodzi jeszcze wszystko, czego dowiedzieliśmy się o konsoli PO prezentacji. O tak paskudnych zabezpieczeniach jeszcze nie słyszeliśmy.

      Xbox 360 wygrał, bo miał długo straszną przewagę nad PS3 (599$, późniejsza premiera, RIIIIIIDGE RACER i WIELKIE WROGIE KRABY, niepotrzebnie podnosząca cenę backwards compatibility, architektura nieprzyjazna programistom, często niższe osiągi, „ludzie będą pracowali na dwie zmiany, by mieć PS3”). Sony musiało przełknąć porażkę i spróbować drugi raz, tym razem z większą pokorą – i póki co PS4 prezentuje się świetnie. Cerny wydaje się mieć łeb na karku.

      >A może to właśnie jest światłą drogą ku przyszłości konsol?

      Śmiem wątpić, że miliony graczy kupujące Wii i PS2 tak naprawdę chciały zorientowanego na rynek USA entertainment media center. Choć nie przepadam za Leigh Alexander, o Xbox One napisała dobrze – http://www.gamasutra.com/view/news/192709/Opinion_Xbox_One_is_a_desperate_prayer_to_stop_time.php

      Odpowiedz
  6. GameBoy

    „(mniejsza lub większa odwaga w finansowaniu tytułów nowatorskich, a co za tym idzie – ryzykownych finansowo).”
    Tym Sony wygrało już podczas panowania PS2. Z całego serca życzę im sukcesu, a MSowi sromotnej porażki – będzie więcej miejsca dla Nintendo. :)

    Odpowiedz
    1. GameBoy

      A, byłym zapomniał – oglądałem prezentację XBox One z bananem na twarzy, bo jak doszło w końcu do prezentacji gier> trailerów i na pierwszy ogień poszło logo EA Sports… :)

      Odpowiedz
  7. Piotr Spychala

    Bardzo dziwna była to konferencja, o dziwnej godzinie i nie dla zaangażowanych graczy-zapaleńców. A przecież to oni kupują taki sprzęt w dniu premiery, ustawiając się po nocy w kolejkach do sklepów — nie przeciętni domownicy, którzy mają zapewne ciekawsze wydatki, a po taki sprzęt sięgną gdy stanieje.

    Sprzętowe dywagacje to jak wróżenie z fusów, nikt tu nie ma wystarczającej wiedzy do tego, poza producentami konsol i zespołami tworzącymi gry. Zwłaszcza próby porównywania mocy, gdy np. nie ma jeszcze ogłoszonych parametrów procesorów, trącą amatorszczyzną. A tym bardziej traktowanie tych wyliczeń w kategoriach mocy peceta (złożonego z części różnych producentów, bez optymalizacji pod konkretnym kątem) również się nie sprawdza. Chociażby na tej zasadzie, że gry, które uruchamiają się na starej konsoli z 512 mb pamięci i starą kartą graficzną, od PC wymagają 2-4 GB ramu i lepszych pozostałych parametrów. Swoją drogą gdzieś mi mignęła przed oczami anegdota, że PS2 miało najsłabsze parametry w swojej generacji, a przecież wiemy że ją zdominowało, stąd tym bardziej powstrzymałbym się prostych wniosków. Tym niemniej zgadywać zawsze można ;)

    Martwi mnie ogólny niski, niemalże amatorski poziom konferencji obydwu gigantów. MS brak treści kryje za uśmiechami i pseudo-profesjonalną formą. Przynajmniej było krótko. Natomiast nadal w głowie mi się nie mieści, jak Sony mogło nie pokazać choćby wyrenderowanej koncepcji swojego produktu, a co jeszcze bardziej żenujące, do tej pory nie czują się zobligowani w tej sprawie. Byłem niemal pewien, że będą pracować w pocie czoła, żeby pokazać swój sprzęt już w ramach oficjalnych komunikatów prasowych, wraz z wykazem danych technicznych, żeby jakoś zatuszować tę wpadkę. Zamiast tego mieliśmy zbyt długie zachwyty nad tym, co ma do dyspozycji każdy posiadacz PC ze Steamem, Xfire czy Youtubem. Zapóźniony pod względem kwestii technologicznych David Cage też nie przydał się na wiele, przynajmniej było sporo gier, choć multum kontynuacji. MS wśród tytułów 15 startowych zapowiedział, że 8 zupełnie nowych marek, ale póki co to tylko puste deklaracje :)

    Mam tylko nadzieję, że obydwie strony przygotują się porządnie do E3, bo na razie nie mam ochoty na żadną z konsol, nie czuję się traktowany poważnie jako potencjalny klient. A kiepska kondycja obu gigantów mnie nie cieszy, na braku solidnej konkurencji stracą klienci.

    Co się tyczy reakcji Internetu, zwłaszcza polskiego, ech… Ciężko będzie pisać bez inwektyw :) Z moich ulubionych serwisów chyba tylko Polygon próbuje ostrożnie wyciągać wnioski z podawanych deklaracji MS. No i oczywiście RPS, który nie szuka dodatkowego źródła żebroklików, tylko konsekwentnie ma całą „aferę” gdzieś, bo jest bez większego związku z graniem na PC ;)

    Odpowiedz
      1. Piotr Spychala

        Chyba zacznę częściej korzystać z Twittera, to takie fajne miejsce gdzie wszyscy się wygłupiamy? :) Przynajmniej na samym portalu jeszcze to jakoś wygląda.

        Odpowiedz
    1. Void

      Rozumiem że parametry nowej konsoli mają znaczenie, ale kogo tak naprawdę obchodzi kształt obudowy? i tak stoi gdzieś w kącie i nikt na nią nie patrzy.

      Odpowiedz
  8. Jarek

    Kiedy kupowałem swoje PS3 kilka lat temu, to Xboks uchodził za konsolę przyjazną twórcom, pewnie ze względu na łatwiejsze portowania z/na PC. Teraz chyba wszystko się odwraca.

    Ale w sumie skoro PC są dzisiaj mocniejsze, bardziej żywotne i tańsze, to może zwrot Xboksa nie okaże się takim strzałem w stopę, a Sony będzie się musiało tłuc z pecetowcami?

    Odpowiedz
    1. GameBoy

      Wątpię. Patrząc po parametrach to XBox 360 i PS3 powinny już być dawno zatłuczone przez PCty, ale tak się nie stało i co więcej cała masa multiplatformowych gier była równana w dół (grafika, wielkość poziomów etc.), by można je było jeszcze wydać na konsolach.

      Odpowiedz
      1. Jarek

        Chodziło mi o to, że jeśli Sony będzie celował w trudniejsze gry, a Microsoft w każuali, może się okazać, że rynek hardkorowy czy quasi-hardkorowy będzie podzielony między PS i PC, a każuali PS przegra.

        Odpowiedz
  9. GameBoy

    Na dzisiejszej konferencji MS znów dał ciała. Poza Wiedźminem (przepiękny!), który jest tytułem multiplatformowym i grą twórców Sword & Sworcery (która wygląda jak klon owej pozycji w wyższej rozdzielczości) nie było nic godnego uwagi. Same FPSy i/lub rendery. Dla mnie Sony już wygrało, chyba, że dowalą always-on drm czy inne dziadostwo. Na szczęście nie zapowiada się na to.

    Odpowiedz
    1. Aleksander Borszowski

      Mieli znacznie lepszy pokaz, niż w ostatnich latach – dotrzymali słowa i były „gry, gry, tylko gry”, a nie zestaw SMARTGLASS KINECT TV. Nie znaczy to, że było świetnie, ale Dead Rising 3 „only for Xbox One” wyglądało obiecująco, mają też ekskluziw od Swery’ego 65 – D4. :( A, i Titanfall może okazać się strzałem w dziesiątkę, Zampella zdaje się wiedzieć, co robi.

      Co do minusów: Ryse wyglądało technicznie olśniewająco, ale gameplay był kiepskim żartem (QTE TO PARRY). Killer Instinct zawsze było kpiną wśród graczy w bijatyki, a to, że robi je Double Helix zasługuje tylko na uśmiech politowania, tak samo, jak Master Chief owinięty bez powodu szmatami. Quantum Break dalej robi z siebie TV show, a nie grę. Aha – „We totally support small devs, dudes! Look, it’s Minecraft Xbox One Edition!”. Multiplatformy zignoruję (DS2+MGSV <3).

      Punchline: 499$ + opłaty za Live? Pycha ich zaślepiła, najgorsze usłyszymy pewnie na długo po prezentacji. Dodajmy do tego plotki o tym, że jeszcze nie usłyszeliśmy najbardziej soczystych szczegółów o DRM i… ech, liczę na Sony. I tak spodziewam się większości tych gier na PC!

      Odpowiedz
    2. GameBoy

      Sony odbiło piłeczkę. 100 euro/dolarów/funtów taniej, brak jakiegokolwiek DRMa, używane gry można sprzedawać do woli. PSN+ jako jedna usługa dla PS3, PS4 i Vity, wsparcie dla PS3, czyli nadal będą wychodziły tam gry jak było wcześniej w przypadku PSX i PS2.
      Gier jeszcze nie oglądałem, ale katalog zapowiada się różnorodne i pokazywali dużo gameplayów. Sporo gier niezależnych na PS3 i 4, część nowych i kilka portów.

      Minusy – multiplayer WYMAGA abonamentu PSN+.
      NADAL ŻADNEGO INFO O THE LAST GUARDIAN, ARRRGH.

      Odpowiedz
      1. Aleksander Borszowski

        Powtórka z rozrywki z E3 1995 – konkurent zapowiada długo wyczekiwaną konsolę, tuż potem Sony zapowiada potężniejszą za sto dolarów mniej.

        Arrivederci, Microsoft, najwyraźniej wasz cykl zmiennych jakościowo systemów operacyjnych odbił się i na konsolach.

        http://www.youtube.com/watch?v=kWSIFh8ICaA

        Microsoft na kolanach.

        https://www.youtube.com/watch?v=xxtVd5BGDt8

        Historyczny moment: Sony otrzymuje jeden z największych aplauzów na E3 za brak prób zrobienia klientów na szaro.

        P.S. (4) nie ma region locka

        Odpowiedz
      1. Void

        Jesli nastawiają się na „fotorealityczną” grafikę, to nic ziwnego że idą w tym samym kierunku.
        Ja poczekam sobie aż Armikrog będzie gotowy.

        Odpowiedz
  10. Aleksander Borszowski

    Reakcja pewnych stron o grach, które były przekonane, że Sony również wprowadzi drakońskie DRM jest tragikomiczna. Z jakiegoś powodu i tak zrównuje ich się z Microsoftem, a mądre głowy przypominają „pamiętajcie, że wszyscy wytwórcy konsol robią je dla pieniędzy, to nie wasi przyjaciele”. „Błagam, nie przywracajcie epoki wojny konsol!”.

    SHOCKING NEWS. Oczywiście, że robią to tylko ze względu na stan konta. Ale jako gracz będę wspierał konsolę, która jest potężniejsza, tańsza i (przede wszystkim) znacznie bardziej przyjazna klientowi. Teraz mogę skandować „Sony, Sony”, jak ludzie na konferencji – nawet mimo tego, że exclusive’ami na swoją nieprzemyślaną platformę Ninny biło ich na głowę – w 2006 mogłem ich tylko potępić za arogancję i głupotę.

    Niektórzy wciąż upierają się przy porównaniach Xbone ze Steamem – mając gdzieś to, że Steam jest na otwartej platformie i ma konkurencję. Inni mydlą wszystkim oczy tym, że blokada używek jest „konieczna, by gry konsolowe przeżyły”. Zwyczajna bzdura – rynek, który doprowadził się nadętymi budżetami do granic absurdu (Tomb Raider sprzedaje 3,5 miliona kopii w kilka tygodni – „słaby wynik”), szuka kozła ofiarnego gdzie się da. Przedtem było to piractwo – nie wyszło, teraz przyszedł czas na używki. I co z tego, że istnieją badania mówiące o tym, że nawet 70% pieniędzy, które gracze zarabiają na handlu używkami wydaje się na nowe gry, co z tego, że w obliczu większej ostrożności graczy przy zakupie „nówek” już drażniąca homogenizacja będzie postępowała, co z tego, że używki interesują graczy nowymi seriami? SHORT-TERM PROFIT, YO. IT’S ALL THAT COUNTS. Wisienką na torcie były strony gamingowe, które nie chciały pisać o akcjach graczy na Twitterze przeciwko DRM, podczas gdy niektróre mainstreamowe media (które przecież nie schylają się zwykle po „zapowiedzi zapowiedzi” itp.) podchwyciły temat dosyć szybko.

    Pozytywnym akcentem na koniec niech będzie najlepszy trailer tego E3 – http://www.youtube.com/watch?v=UMyoCr2MnpM . Uwaga – „mature audiences only” pojawia się w wersji reżyserkiej nie bez powodu.

    Odpowiedz
    1. GameBoy

      Ten trailer MGSa jest niesamowity, oglądam go już któryś raz z kolei i ciągle mi mało. Mogliby wypuścić oficjalnie utwór lecący w tle (tak samo jak utwór z trailera nowej gry twórców Bastionu, Transistor).
      Sama gra będzie chyba dosyć kontrowersyjna – sceny z „operacją”, dziecięce bojówki (czegoś takiego w grach chyba nigdy wcześniej nie było), Snake prawdopodobnie strzelający do dzieciaków w klatce.
      O gameplay się nie martwię (świetna ewolucja CQC – scena z wyrywaniem kałacha), otwarty świat to nowość w serii. Grafika cudna, aż nie chce mi się wierzyć, że to wychodzi jeszcze na PS3 i X360, świetne animacje, kolejna gama dziwnych komiksowych postaci, które mimo to wydają się być całkowicie realne (i nie mówię tu bynajmniej o wyglądzie).
      Ech, czas w końcu kupić PS3 i nadrobić MGS4 zahaczając przy tym o kilkanaście innych gier.

      PS. Jednak Sony dało info o The Last Guardian – gra jest tworzona (wcześniej jeszcze pojawiły się przekręcone informacje jakoby produkcja została zawieszona). Dobre i tyle.

      Odpowiedz
        1. Aleksander Borszowski

          Ale – pomijając fabułę* – to dobre gry są. Największy ich grzech jest jednak taki, że nie utrzymują formy cały czas. W przypadku PW to nic dziwnego, bo to ogromna, świetnie dopasowana do handhelda gra (co nie usprawiedliwia słabych bossów) i jakiś filler content musiał się pojawić, ale w przypadku MGS4 boli diabelnie – pierwsze dwa akty to zupełnie nowy, boski system skradania się na „żywych polach walki”, który wraz z początkiem trzeciego aktu zostaje zupełnie zignorowany. Produkcja tej gry musiała być niesamowicie problematyczna.

          * Horror zwany MGS4 to pikuś, w Peace Walkerze są dwie postaci o najlepszych imionach i nazwiskach w serii – Pacifica Ocean oraz Hot Coldman.

          Hot Coldman.

          Odpowiedz
          1. mrrruczit

            Ale właśnie MGSy (poza zakręconą fabułą) bossami stały, a w czwórce i PW są cieniutcy :(
            MGS5 FTW :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *