Pocztówka z podróży: Sony na Gamescomie

Powinienem mieć kilka par oczu, a pewnie i masterczułki, by uważnie śledzić wielki ekran główny, dwa poboczne i jeszcze zerkać bez pośrednictwa kamer na przemawiaczy przewijających się przez podium. A i tak nie mogłem się powstrzymać, by nie łypać co chwila na ekran pomniejszy, zwrócony w kierunku przeciwnym. Skręcając głowę, kosztem bólu szyi folgowałem dziennikarskim instynktom, by zdobywać informacje przed innymi – wiedziałem, co Ważny Pan na scenie powie, zanim jeszcze otworzył usta. Wszystko, ale to wszystko, co do przecinka, czytane było z promptera.

Z jednej strony można by to uznać za przejaw profesjonalizmu: żadnych zbędnych słów, tylko starannie zredagowany przekaz, zapewne nie bez pomocy anonimowych zawodowców. Z drugiej: czułem się trochę jak podczas korespondencyjnej partii szachów. Nic tu nie było tak naprawdę live. Równie dobrze można było rozesłać te przemówienia mailem tydzień temu wraz z terminarzem wydarzeń na Gamescomie. Rzecz jasna z embargiem na datę upubliczniania (dla niezorientowanych: embargo to taki dziwny rodzaj knebla, którym dobrowolnie pozwalają się uciszać dziennikarze piszący o grach – w innych dziedzinach ten proceder jest rzadko praktykowany).

PS Vita jako kontroler gier na PS3 wyświetla dodatkowe treści na swoim ekranie

Zainteresowani pewnie już wszystko wiedzą z detalami; portale o grach odrobiły lekcję, zdając relację niemal jeden do jednego. Wiecie już, jakie nowe gry zapowiedziało Sony na konferencji prasowej w Kolonii, jak się nazywa ta nowa rzecz od Media Molecule na PS Vita mocno przypominająca stylistyką „Little Big Planet” – ta, której tytułu (co za wstyd) zapomniałem minutę po – i pewnie zauważyliście, że zapowiedziany horror „Until Dawn” bezwstydnie nawiązuje do filmowego klasyka „The Evil Dead”.

Nie będę zatem Wam tym wszystkim zawracał głowy. Powiem tylko o ogólnym wrażeniu. Sony za wszelką cenę chciało nas przekonać, że PlayStation Vita nie jest skazana na klęskę. Jak pewnie wiecie, studia zewnętrzne nie za bardzo się garną do współpracy, wychodząc z założenia, że zbyt mało osób kupiło tę konsolkę, aby warto było zaryzykować stworzenie gry specjalnie dla niej. W związku z tym Sony zmuszone było wytoczyć armaty. Główna atrakcja: w grę stworzoną na PS3 będziemy mogli grać też na PS Vita, płacąc tylko raz (możliwość gry także na Vicie jako dodatkowy przywilej nabywcy gry na PS3). I to jest moim zdaniem w założeniu bardzo fajny wabik, bo pozwala kontynuować zabawę w drodze pociągiem do pracy. Niestety, ten handicap nie będzie dotyczył wszystkich tytułów – a to już fajne nie jest.

Kolejna atrakcja: za pomocą PS Vita będzie można sterować grą odtwarzaną przez PS3 na dużym ekranie, przy czym ekranik Vity wyświetli treści dodatkowe: na przykład schematyczną mapkę ułatwiającą znalezienie drogi. Ewidentnie czuć inspirację Wii U, ale to nie zarzut, dobre pomysły niech się mnożą.

Do tego dochodzi możliwość grania w tytuły starsze. Nie tylko w te z PSP („Tactics Ogre: Let Us Cling Together”! „Final Fantasy Tactics”!), ale i w klasykę z PS One. „Final Fantasy VII” na kieszonkowej konsoli z wyświetlającym żywe barwy ekranem OLED? Czemu nie, chętnie się przytulę.

Czy to jednak wystarczy?

Sony woli się zabezpieczyć, obstawiając różne fronty. Na konferencji lansowano też granie na urządzeniach przenośnych z systemem operacyjnym Android autoryzowanych przez Sony. Wystarczy konto na PlayStation Network, by kupić tę samą grę na smartfona, tablet… lub PS Vita.

Największe rozczarowanie: brak choćby paru słów o „Beyond: Two Souls”, choć szkice z twarzami protagonistów pokazywano podczas wystąpień w tle. Największe wzruszenie: muzyka w trailerze „The Last of Us”. Jakże piękna, trafiona i znajoma, choć w pierwszej chwili nie mogłem rozpoznać. Woody Guthrie? Wczesny Johnny Cash? Nie, to Hank Williams (tata, nie junior – za parę miesięcy, dokładnie w urodziny Jawnych Snów, czyli 1 stycznia, 60. rocznica śmierci) i „Alone and Forsaken”. Poruszyło mnie to chyba równie mocno jak „Johnny Guitar” Peggy Lee w „Fallout: New Vegas”. Cóż, lubię takie starocie.

Alone and Forsaken

Słowa i muzyka Hank Williams, Sr.

We met in the springtime when blossoms unfold
The pastures were green and the meadows were gold
Our love was in flower as summer grew on
Her love like the leaves now has withered and gone

The roses have faded, there’s frost at my door
The birds in the morning don’t sing any more
The grass in the valley is starting to die
And out in the darkness the whippoorwills cry

Alone and forsaken by fate and by man
Oh, Lord, if You hear me please hold my hand
Oh, please understand

Oh, where has she gone to, oh, where can she be?
She may have forsaken some other like me
She promised to honor, to love and obey
Each vow was a plaything that she threw away

The darkness is falling, the sky has turned gray
A hound in the distance is starting to bay
I wonder, I wonder what she’s thinking of
Forsaken, forgotten without any love

Alone and forsaken by fate and by man
Oh, Lord, if You hear me please hold my hand
Oh, please understand

Jedna odpowiedź do “Pocztówka z podróży: Sony na Gamescomie

  1. mrrruczit

    W trailerze The Last of Us jest na końcu kwestia, że bohater był po obu stronach, czyli teraz ucieka przed i zabija ‚kolegów po fachu’. Jeśli to nie będzie tylko kwestia historii bohatera, ale rozwiną temat, może być ciekawie.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *